Wesole miasteczko

Z kilku roznych przyczyn uznalem, ze najlepsza forma tego odcinka bedzie bajka – taka, jakie zwykle opowiadam siostrom na dobranoc. Osoby, ktore nigdy z moimi bajkami stycznosci nie mialy informuje, ze zyrafy z Krainy Zyraf wydaja charakterystyczny dzwiek „wę”, Tabaluga i Arktos sa w moich historyjkach dobrymi kumplami, a Arktos zarzadza rozlegla siecia polaczen kolejowych, obejmujacych caly swiat i zbiegajacych sie w Mroznogrodzie na biegunie polnocnym. Chcialbym prosic brata albo ojca o przeczytanie tego wpisu dziewczynkom przed zasnieciem 😉

Tabaluga jak zwykle wracal z zakupow swoim mercedesem – jednym z dwudziestu pieciu, ktore kiedys wygral w loterii napojow Chem-Frut. Zakupy zrobione w Tesco skladaly sie glownie z Chem-Fruta i czipsow. Do Tesco nie bylo daleko, ale poniewaz w Rajskiej Dolinie od kilku tygodni padaly uporczywe deszcze, Tabaluga zdecydowal sie skorzystac z samochodu. Niestety nie byl w tym jedyny, wobec czego tkwil teraz w olbrzymim korku, ktory poruszal sie tak wolno, ze wszyscy, ktorzy nie bali sie zmoknac, wyprzedzali go na piechote.
Kiedy na glownym skrzyzowaniu Rajskiej Doliny, ktorym bylo rondo wokol Drzewa Zycia, Tabaluga wreszcie wydostal sie zza gigantycznej ciezarowy, ktora ograniczala mu widocznosc od samego supermarketu, jego uwage przykul banner na niewielkim budynku dworca kolei ArktoRail, obslugujacego polaczenia z oddalonym o 45 minut jazdy pociagiem Mroznogrodem. Banner glosil:

NOWE POLACZENIE
Grudziadz – Williamsburg
przez Mroznogrod:

SPOTKAJ SIE Z HISTORIA USA
I PRZEJEDZ SIE CZTEREMA
KOLEJKAMI GORSKIMI

Banner przedstawial ponadto faceta przebranego za angielskiego zolnierza z XVIII wieku na tle ceglanego budynku oraz kolejke gorska, zjezdzajaca pionowo w dol, z przypietymi do siedzien, najwyrazniej wrzeszczacymi Amerykanami.
O ile historia USA nieszczegolnie Tabaluge interesowala, o tyle wesole miasteczko – zupelnie odwrotnie. Zawsze lubil wesole miasteczka, a z wesolych miasteczek najbardziej lubil kolejki gorskie. Niestety, wedrowne miasteczka, ktore od czasu do czasu zajezdzaly do Rajskiej Doliny, rzadko mialy w ofercie cos wiekszego niz diabelski mlyn. Odkad Arktos uruchomil bezposrednie polaczenie Mroznogrod-Chorzow (wczesniej trzeba sie bylo przesiadac w Grudziadzu), Tabaluga zawsze obiecywal sobie wybrac sie tam, ale na razie na obietnicach sie konczylo. Po prostu Tabaludze nie chcialo sie zabrac do przygotowan do podrozy i wmyslac w szczegoly wyjazdu.
Tabaluga tak sie zagapil na plakat, ze nawet nie zauwazyl, jak korek posunal sie o 10 metrow. Dopiero dzwiek klaksonu samochodu stojacego za nim przywrocil go do swiadomosci. Mijajac dworzec, zdazyl jeszcze zobaczyc wielki, czerwony napis:

PIERWSZY TYDZIEN ZA DARMO!!!

i dodatkowy maly napis z boku:

Wyprodukowano w:
Eltor 2

Gdy Tabaludze udalo sie wrocic do domu, natychmiast zadzwonil do Arktosa. Arktos siedzial u siebie w pokoju i czytal „Czas Ostrzeszowski”. Odebral natychmiast.
– Halo?
– Czesc, Tabaluga z tej strony. Ponoc uruchomiles nowe polaczenie?
– Tak, i jutro sam zamierzam tam jechac!
– Po co?
– Bylem raz w tym wesolym miasteczku i musze ci powiedziec, ze to jedna z najlepszych rzeczy, jakie w zyciu widzialem. Niestety nie starczylo mi czasu, zeby wszystko obejrzec. Maja cztery wielkie kolejki gorskie, a kazda ma inny charakter. Oprocz tego uprzywilejowane autobusy dowozace ludzi z parkingow, kolejka linowa, kolejka parkowa z pociagami napedzanymi para… Musisz się tam ze mną zabrać! Koniecznie!
– A sa samochodziki?
– Jasne!
– A karuzela z krzeselkami na lancuchach?
– Oczywiscie!
– A te kolejki gorskie… czy maja petle?
– Jakze by inaczej!
– No, to może być…
– Swietnie sie sklada, bo kazalem doczepic moj wagon dla VIP-ow, w sam raz dla mnie i dla ciebie. Bedzie nam sie jechalo wygodnie jak nigdy… O, kurcze!
– Co sie stalo?
– Wlasnie przeczytalem, ze dzieci z pierwszej klasy szkoly podstawowej w Przytocznicy sa bliskie mistrzostwa Polski w Miedzywojewodzkim Konkursie Piosenki Szkolnej w Poznaniu! Ponoc w znanym przeboju „Ogorek, ogorek, ogorek zielony ma garniturek” odkryly nieznane dotad glebie znaczen. Wkrotce ma byc wydany singiel, a zrobione na zlecenie gazety badania rynku sugeruja, ze bedzie prawdziwym hitem sezonu!
– Sluchaj, nie mam czasu, zaraz bedzie leciala w telewizji „Druzyna z Grudziadza”. Kiedy ten twoj pociag odjezdza?
– O szostej wieczorem.
– Okej, to jestesmy umowieni. Na razie!
– Czesc.
Tabaluga odlozyl sluchawke i reszte wieczoru spedzil w towarzystwie Kapitana Tramwaja, Czlowieka-Szynobusa, Komisarza Harolda i Szalonego Inzyniera, zmagajacych sie z coraz to nowymi zagrozeniami dla spokoju mieszkancow Grudziadza.

Nastepnego dnia o godzinie 16.30 odezwal sie budzik Tabalugi pod postacia komorki iPhone 3G, wyspiewujac na caly glos znany przeboj Alicji Dolnoslaskiej „Hej, na quarkmce gdzies rvent rozlega sie, kiedy osiem koloalstow naprzod pcha 303E”. Tabaluga oderwal sie od MaSzyny (wersja Carbon – prowadzil ciezki pociag z weglem), wylaczyl budzik, wylaczyl komputer, zjechal winda na dol Smoczej Skaly i wsiadl do samochodu, po czym ruszyl w strone dworca. Zaparkowal o godzinie 16.55, po czym wsiadl w pociag do Mroznogrodu pod postacia szynobusa ATR-220. Punktualnie o 17.00 pociag ruszyl ze stacji, najpierw mijajac pograzony w deszczu krajobraz Rajskiej Doliny, a potem wjezdzajac na pokryte lodem, rozlegle polacie Lodolandii. W miare zblizania sie do Mroznogrodu pociag mijal coraz wiecej paneli slonecznych, ktore przez pol roku stanowily podstawowe zrodlo energii Lodolandii. Przez drugie pol kraina korzystala z energii geotermalnej.
O 17.45 Tabaluga wysiadl na ogromnym dworcu w Mroznogrodzie. Potezna hala peronowa kryla dwadziescia torow przelotowych i dziesiec (po piec z obu stron) czolowych. Na jednym z nich stal szynobus z Rajskiej Doliny. Co chwila przyjezdzaly albo odjezdzaly pociagi:
– Pociag pospieszny „Mrozonka” do Grudziadza z wagonami do Ostrzeszowa odjedzie z toru piatego przy peronie trzecim…
– Pociag ICE „Schneemann” do Monachium przez Berlin Hauptbahnhof odjedzie z toru dwudziestego czwartego przy peronie dwunastym…
– Pociag TGV „Le Gelée” z Bordeaux jest opozniony okolo dziesieciu minut od planowego przyjazdu z powodu strajku kolei SNCF…

Na peronie czekał już Arktos. Razem z Tabalugą udali się na ostatni peron, gdzie już czekał pociąg złożony z wagonów Z1, prowadzony lokomotywą Voith Maxima 40CC. Na końcu przyczepiony był wagon, którego wnętrze stanowiły dwa luksusowo wyposażone pokoje (telewizja satelitarna, internet w powietrzu, dwa wygodne łóżka) i duża łazienka. Był to wagon, którego Arktos używał wtedy, kiedy zależało mu na wygodzie. Pomimo iż było dopiero popołudnie (w położonym na biegunie północnym Mroźnogrodzie początek sierpnia to wczesne popołudnie), natychmiast poszli spać – w strefie czasowej Williamsburga była właśnie godzina 22.00.
Następnego dnia punktualnie o 9.30 pociąg zatrzymał się na niewielkim dworcu w Williamsburgu.

– Wstawaj, Tabaluga, wstawaj!!!
– Zieeeew… Co się stało?
– Trzeba wysiadać, a jako że Williamsburg to przystanek osobowy na jednotorowej linii, musisz się streszczać.
– A jeśli zostanę?
– To pojedziesz do Newport News, a tego bym raczej nie radził, bo w mieście składającym się głównie z supermarketów nie ma nic ciekawego do zobaczenia. A wydostać się stamtąd autobusem to prawdziwy koszmar.
– Dooooobra… – Tabaluga z westchnieniem zwlókł się z łóżka i wysiadł za Arktosem na niziutki peron. I natychmiast się skrzywił.
– Ja cię kręcę, ale gorąco… I strasznie wilgotno! Co to, burza idzie?
– Nie, tu zawsze tak jest. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego, ale trzeba to zaakceptować.
– A nie mógłbyś ten tego… no wiesz…
– Co niby?
– No… przymrozić odrobinkę…
– Nie ma mowy. Jest lato i ma być gorąco. Ale nie martw się, tu wszędzie mają klimę – odparł Arktos, wchodząc do poczekalni dworca.

Przed dworcem stał właśnie gotowy do odjazdu autobus linii Greyhound do Richmond. Arktos przeszedł obok niego i wsiadł w krótki autobusik z napisem na wyświetlaczu „GREY LINE – NEWPORT NEWS (LEE HALL)”

– Hey! How you doin’? – zagadnęła Arktosa kierowca autobusu.
– Fine. Two one-day passes please – odparł Arktos i nakarmił wciągarkę do banknotów stojącą obok kierowcy trzema jednodolarówkami, które wyciągnął z portfela. Następnie odwrócił się i powiedział po polsku do Tabalugi: – Dziś ja stawiam. Wskakuj!
Tabaluga z przyjemnością wszedł do klimatyzowanego wnętrza autobusu. Do środka wsiadło jeszcze trzech Murzynów, po czym kierowca wcisnął guzik hamulca postojowego, zamknął drzwi i ruszył przed siebie szosą numer 60, mijając amerykańskie znaki drogowe i bankomaty drive-thru.

Gdy tylko autobus minął przejazd kolejowy, Arktos pociągnął za wiszącą przy oknie linkę. Autobus zjechał na bok i zatrzymał się na kawałku szosy, który od innych kawałków szosy różnił się tylko tym, że stała przy nim prostokątna tabliczka, oznaczająca najwyraźniej przystanek autobusowy.

Arktos poprowadził Tabalugę przez olbrzymi parking dla gości do kas biletowych, kupił dwa bilety po 60 dolarów każdy i wprowadził Tabalugę do wnętrza wesołego miasteczka.

GAAAAAAADŻEEEEEEET!!!
Okrzyk mknący nad głowami zdumionych newportnewsańczyków i płoszący mewy siedzące na cumach nowobudowanego lotniskowca wydobywał się z otwartego okna jednego z otoczonych olbrzymimi parkingami betonowych wieżowców w śródmieściu Newport News. Okno było otwarte pomimo włączonej klimy, ale kto by się tym przejmował.

– Co znowu zrobiłeś pułkownikowi Trąbajlowi? – spytała inspektora Gadżeta jego siostrzenica Penny, wsiadając z nim do windy.
– Aaaa, pułkownik bawił się takim gumowym urządzeniem do rozciągania, to chciałem mu pomóc…
– No i co?
– No i wisi teraz na żyrandolu. Chyba się zaplątał… A przy okazji, jest nowe zadanie.
– Gdzie tym razem lecimy? Może do Grudziądza, Wrocławia, Paryża, Londynu, Berlina, albo chociaż do Nowego Jorku?
– Nie. Tym razem będzie to zupełnie niedaleko, w Williamsburgu. Najwyraźniej doktor Klauf planuje zrobić jakiś numer w Busch Gardens. Pojedziemy tam Gadżet Mobilem, a przy okazji przejedziemy się na Griffonie.
– A będę mogła porzucać piłkami do celu i spróbować wygrać pokemona?
– Znam lepsze sposoby marnowania pieniędzy…
Penny spiorunowała go wzrokiem.


– No i gdzie te kolejki górskie? – zapytał Arktosa Tabaluga po pięciu minutach w Busch Gardens. Znajdowali się bowiem w miejscu, które przypominało uliczkę w prowincjonalnym angielskim miasteczku, a właściwie amerykańskie wyobrażenie na temat uliczki w prowincjonalnym angielskim miasteczku.
– Spokojnie, już zaraz. Park jest tak zaprojektowany, żeby gość wydał jak najwięcej pieniędzy na kompletnie mu niepotrzebne rzeczy, więc zanim dojdziemy do kolejek, trzeba przejść przez strefę sklepów. O, już!

Za zamkniętym przejazdem kolejowym widniały żółte tory, należące najwyraźniej do kolejki górskiej. Z prawej strony w żółwim tempie nadciągał prowadzony przez parowóz pociąg wypełniony gośćmi parku. Arktos entuzjastycznie machał amerykańskim dzieciakom, a te mu odmachiwały.
– Look! It’s a big snowman! – mówiły do siebie nawzajem. Kiedy pociąg przejechał, Tabaluga spojrzał ze zdziwieniem na Arktosa.
– Zawsze jestes lodowato zimny. Dlaczego nagle zrobiles sie taki entuzjastyczny?
– Bo jestem w Ameryce. Tu możesz się wygłupiać ile chcesz. W Polsce pomyśleliby, że palma ci odbiła, a tutaj, że po prostu się z czegoś bardzo cieszysz. No dobra, zacznijmy od najmniej hardkorowej kolejki – chodźmy na Loch Ness Monstera!
Obaj weszli na drewniany pomost prowadzacy na stacje, staneli w kolejce i z braku lepszego zajecia zaczeli sie przygladac ekspozycji o tematyce Loch Ness po lewej stronie (batyskafy, namioty i wielkie klatki, przygotowane do z lapania Nessie) oraz wysluchali ostrzezen dotyczacych bezpieczenstwa:
Welcome to Loch Ness Monster!
Loose articles are not permitted on Loch Ness Monster. Articles such as: keys, cell phones, cameras and backpacks cannot be left on the platform.
Please place all loose articles in a locker, with a non-rider, or secured in a sealed pocket.
Please dispose all trash before reaching the loading gates.
Seats are in rows of 2, so please arrange your group accordingly.
Once seated, please pull your harness down to your waist and realease it, so may be checked for you.
During your ride please remain deated, keeping your hands, arms and legs down and inside the train with your head back against the headrest at all times.
After the ride please push up on your harness and exit quickly and carefully to your left.
Enjoy your ride on Loch Ness Monster and the rest of your day at Busch Gardens.

I tak w kolko…
– O czym oni nawijaja? – spytal Tabaluga Arktosa po trzech powtorzeniach.
– Nie miej w kieszeniach nic, co mogloby ci wypasc, zapnij sie porzadnie na siedzeniu, a podczas jazdy nie wystawiaj lap z pociagu.
– Aha. A swoja droga ciekawy ten jezyk angielski. Ty mi to powiedziales w jednym zdaniu, a tam to tyle trwa…
Arktos nie odpowiedzial, bo wlasnie nadeszla ich kolej wsiadania. Usiedli w wagoniku polozonym mniej wiecej w polowie dlugosci pociagu. Za nimi usiadla zyrafa, ktora przyjechala ich pociagiem, przesiadlszy sie z pociagu z Krainy Zyraf w Mroznogrodzie. Wszyscy sie zapieli sciagajac na dol ramy zabezpieczajace, obsluga przeszla wzdluz pociagu sprawdzajac, czy wszyscy sa zapieci, po czym kolejka ruszyla przed siebie.

– Jak myslisz, czy to bedzie straszne? – spytal Tabaluga Arktosa w polowie wyciagu lancuchowego.
– To najmniej straszna kolejka w tym miasteczku – odparl Arktos. – Nie powinno byc zle…
– Wę – dodala zyrafa.

-AAAAAAAAAAAA!!!
Kolejka znienacka ruszyla stromym zjazdem w dol, przemknela z olbrzymia predkoscia nad sama powierzchnia stawu, po czym wzbila sie w gore. Tam zawrocila i znow ruszyla w dol.
-AAAAAAAAAAAA!!!
Tabaluga nagle zauwazyl, ze oto zbliza sie petla! Wrzeszczal jak opetany, kiedy na chwile zostal odwrocony do gory nogami.
– !ęW – uslyszal nagle za plecami. To zyrafa z Krainy Zyraf, odwrociwszy sie do gory nogami, obudzila w sobie swoje zle alter ego – afaryża. Po chwili jednak kolejka wyjechala z petli, afaryż znow stal sie zyrafa, a przed kolejka pojawil sie kolejny wyciag lancuchowy. Wciagnal kolejke do gory i puscil – tuz przed mrocznym tunelem.

Zyrafa pochylila glowe, gdy pociag zanurzyl sie w ciemnosci. Tabaluga wrzeszczal jak opetany, to samo robila zreszta wiekszosc amerykanskiej dzieciarni siedzacej na kolejce. Wyjazd z tunelu Tabaluga powital westchnieniem ulgi… dopoki sie nie okazalo, ze oto zbliza sie kolejna petla!

– !ęW – uslyszal po raz kolejny. Kolejka wyszla z petli, z szalona predkoscia przemknela tuz obok kladki przez staw…

…po czym wjechala na stacje, gdzie zostala zahamowana, a ramy zabezpieczajace uniosly sie w gore. Arktos, Tabaluga i zyrafa wysiedli z kolejki na lewa strone i udali sie w kierunku wyjscia.
– Bylo super! Ale czy nie ma czegos bardziej lajtowego? – spytal Tabaluga.
– Jest jeszcze Apollo’s Chariot, na ktorym nie ma petli, ale wiele osob uwaza go za bardziej hardkorowy. O, zobacz, sa nasze fotki!
Przechodzili wlasnie obok monitorow, na ktorych wyswietlaly sie zdjecia zrobione podczas jazdy gosciom. Na jednym z nich widnial wyszczerzony od ucha do ucha Arktos, przerazony Tabaluga i zyrafa, ktora najwyrazniej nie mogla sie zdecydowac, czy byc zyrafa, czy afaryzem.
– Idziemy na tego Chariota – powiedzial Tabaluga. – Kolejka bez petli nie moze byc straszna!

– Szefie, melduje, ze w parku jest zyrafa z Krainy Zyraf!
Doktor Klauf odwrocil sie gwaltownie na fotelu.
– Niech to! – zaczal cienkim i piskliwym glosem, po czym odchrzaknal i kontynuowal grubym glosem: – Niech to! To moze mi pokrzyzowac wszystkie plany! Wszystko inne przygotowane?
– Tak jest, szefie. Plyta z hipnotyzujaca muzyka, ktorej skutki moze odwrocic jedynie glos zyrafy z Krainy Zyraf, zostala juz dostarczona do systemu naglasniajacego parku. Polecenia dla agentow, ktorzy w odpowiednim momencie uzyja mikrofonow parku do wydawania rozkazow, zostaly juz wydane. Jacuzzi dla szefa wraz z monitorem, za pomoca ktorego bedzie szef obserwowal marsz swojej armii, tez przygotowane.
– Wiec jak najuszybciej zmuscie zyrafe do opuszczenia parku!
– Tak jest!


Tabaluga i Arktos wychodzili z Apollo’s Chariota. Arktos wyszczerzony od ucha do ucha, Tabaluga zygzakiem, ale usmiechniety.
– No i jak? – spytal Arktos.
– Nie wiedzialem, ze to bedzie tak ostro pikowalo w dol, a potem do gory, a potem w dol, a potem sie przechyli na bok… Kurde, to bylo swietne…
– To moze pojdziemy na Griffona. To najwieksza kolejka gorska w wesolym miasteczku! Szescdziesiat metrow pionowego spadku!
– O, nie, dziekuje!
– To co powiesz na Alpengeista? Jest zakrecony jak malo co, a petle sa praktycznie co chwile!
– Nie! Na dzis wystarczy kolejek gorskich. Ty mozesz sobie chodzic, ale ja zostaje na dole.
– Okej, jak chcesz…
Weszli wlasnie na stacje kolejki parowej. Poczekali, az pociag wjedzie, a przejscie w barierce zostanie otwarte, po czym wsiedli do pociagu. Przejechali przez parkowy staw po moscie, a po kilku minutach wjechali na stacje Caribou z drewniana hala peronowa.

– No, to ja pojde na Alpengeista i Griffona – powiedzial Arktos – a ty idz w tamta strone, tam sa samochodziki i karuzela na lancuchach. Po wszystkim spotkamy sie w Festhausie – na pewno go poznasz. Na razie!
I zanim Tabaluga zdazyl sie dopytac – juz nie bylo Arktosa.

– No to pojde juz na te karuzele i samochodziki…

Samochodziki i karuzela na lancuchach, zgodnie z przewidywaniami, okazaly sie tak samo zabawne dla osob w kazdym wieku. Dla Tabalugi byly wlasnie tym, czego mu bylo trzeba.
– Bum! A masz, ty amerykanski zetafonie! Zaraz w ciebie walne! O, zesz… ledwo ucieklem! O nieeee, baaandaaaa!!! Ufff… Co? Juz koniec? Ale to bylo swietne…

– Miales racje, wujku, faktyczne znasz lepsze sposoby marnowania pieniedzy – przyznala Penny, wychodzac z hali gier po godzinie wyscigow samochodowych na automatach Sega Rally.
– A nie mowilem? A co powiesz na to, zeby cos przekasic?
– A gdzie?
– Hej hej gadzet Google Maps… Najblizej jest Festhaus.
– Gdzie?
– O tam – powiedzial inspektor Gadzet, wskazujac na okazaly budynek zajmujacy cala jedna strone placu.

Arktos odnalazl Tabaluge w momencie, gdy ten schodzil z krzeselka na lancuchu.
– Tabaluga, chodz cos zjesc do Festhausu. Ja stawiam!
– Skoro ty stawiasz, ja nie odmawiam – wyszczerzyl sie Tabaluga.

– Wszystko gotowe?
– Jasne!
– Plyta na miejscu?
– Oczywiscie!
– Zyrafa trzymana z dala od parku?
– Mmmmfff (wę)
– Tak jest!
– No to diaboliczny plan czas zaczac! BUHAHAHAHAHAHAAA!!!

Tabaluga, Arktos, Gadzet i Penny stali przy linii 3 w Festhausie.
– Co zamawiasz? – zapytal Arktosa Tabaluga. Ten patrzyl lakomie na ogromna kanapke z wolowina, ktora stala przed nim.
– Mysle, ze wezme sobie ze dwie takie. A ty?
– A, nie wiem jeszcze… Bylem tu juz raz, ale nie wchodzilem jesc. Ciekawe, co tu maja?
– Polecam Festhaus Sampler – odezwal sie nagle po polsku dwumetrowy facet z plakietka o tresci „Piotr – Poland” stojacy z drugiej strony kontuaru i robiacy Tabaludze druga kanapke z wolowina. – To trzy kielbasy i trzy surowki. Kielbasy sa niemieckie, a wiec jadalne.
Tabaludze szczeka opadla. Arktos wytrzeszczyl oczy.
– No prosze, Polakow zatrudniaja… To ja chyba to wezme.
– Okej. Josephine, one Festhaus Sampler please! Jóźka zaraz panu zrobi – odpowiedzial dwumetrowy typ, wskazujac na usmiechnieta uroczo Amerykanke stojaca obok niego.
W tym samym momencie z glosnikow zaczela leciec dziwna, psychodeliczna muzyka.
– Co to? – spytal Arktos.
– A nie wiem, pewnie jakis nowy dziwny pomysl kierownictwa parku…
– Brzmi podejrzanie – stwierdzila po angielsku Penny.
Ledwo dokonczyla, wszyscy w parku (lacznie z nia) zapadli w trans.

– Stefan, sprawdz, czy wszystko w porzadku!
– Tak jest!
Stefan, czyli jeden z agentow Klaufa, wdrapal sie na okragla estrade na srodku Festhausu. Estrada podjechala pod sufit, a Stefan podszedl do mikrofonu.

Nagle…
NIESAMOWITA PROMOCJA!!! Przedluz umowe do konca miesiaca, a dostaniesz super telefon PingPong WC125 z dotykowym wyswietlaczem 14 cali i trzeba wyjsciami HDMI!!!
Takiej tresci esemes przyszedl na komorke Piotra, ktory robil kanapki z wolowina, wskutek czego jego telefon odezwal sie glosnym:
– Wę!
Obudzilo to jego, Amerykanke obok, Tabaluge, Arktosa, Gadzeta i Penny. Dwie pierwsze osoby, zajete praca, nic nie zauwazyly, dwie pozostale, czekajace na zamowienie, tez. Uwage Gadzeta przyciagnal w tej chwili agent Klaufa stojacy na estradzie na srodku Festhausu i mowiacy do mikrofonu (po angielsku):
– Wszyscy, ktorzy mnie slysza, niech podniosa prawa reke do gory!!!
Wszyscy, ktorzy byli zahipnotyzowani muzyka, poslusznie to zrobili.
– Dobrze! A teraz opusccie! A teraz… – nie zdazyl dokonczyc, poniewaz inspektor Gadzet, uzywajac gadzetu-smigla, bezceremonialnie wparowal na estrada obok niego i zawolal:
– O! Impreza jest! Czy moge byc didzejem? Jestem w tym najlepszy na swiecie! Hej hej gadzet dyskoteka! – wokol rozstawily sie glosniki z muzyka, a z sufitu zwiesila sie wielka lustrzana kula. – Wszyscy tancza!
Naturalnie wszyscy zaczeli tanczyc. Jego kuzynka Penny (wciaz stojaca przy kontuarze) natychmiast przejrzala nikczemny plan doktora Klaufa. Przypomniala sobie, co ja obudzilo, obrocila sie do kontuaru i spytala:
– Czy moge pozyczyc telefon?
– Ale jest w zagranicznej sieci, a na koncie nie ma ani grosza…
– Nie szkodzi.
– Okej –
wzruszyl ramionami Piotr i podal swoja stara jak swiat nokie. Penny natychmiast ruszyla w kierunku estrady, ale zaraz zawrocila i powiedziala:
– Poprosze zeberka z dwiema surowkami i hot doga z sosem jablkowym. Cos mi mowi, ze wujek po tym wszystkim bedzie glodny…

– Wę!
Okrzyk z komorki, wzmocniony wielokrotnie przez mikrofon, przetoczyl sie przez park i obudzil wszystkich zahipnotyzowanych. Chwile potem dolaczyl do miego trzask lamanej plyty z psychodeliczna muzyka, ktora Penny wyciagnela z odtwarzacza. Na koncu zas dalo sie slychac potezne:
NIEEEEE!!! ZNOWUUUU GAAAADZEEEET!!!
To doktor Klauf dawal wyraz swojemu niezadowoleniu.

Poniewaz byl juz wieczor, Tabaluga i Arktos wrocili ostatnim autobusem na dworzec w Williamsburgu i wsiedli do pociagu – znowu do wagonu dla VIPow.
– Jak bylo?
– Rewelacyjnie. Chcialbym wiecej takich dni…
– Idziesz spac?
– No cos ty, trzeba jeszcze uspokoic emocje, teraz nie bylbym w stanie…
– To ja sobie poogladam amerykanska telewizje – powiedzial Arktos i wlaczyl CNN. Lecial wlasnie reportaz z Zatoki Meksykanskiej.
– Z ostatniej chwili: ropa wciaz nie wycieka do Zatoki Meksykanskiej – informowal spiker zza kadru. Nagle na ekran wyskoczyl Larry King.
– Przerywamy program, zeby podac wazny komunikat. Wielki sukces dzieci ze szkoly podstawowej w Przytocznicy! Wygraly Miedzywojewodzki Konkurs Piosenki Szkolnej w Poznaniu. Laczymy sie z naszym reporterem Stevem Griffinem, ktory jest na miejscu. Halo, Steve, czy mnie slyszysz?
– Slysze cie glosno i wyraznie, Larry! Dzieci swoja interpretacja przeboju „Ogorek, ogorek, ogorek zielony ma garniturek” porwaly publicznosc! To moze byc prawdziwy hit sezonu. Pozwole sobie, aby za mnie mowilo nagranie, ktore udalo mi sie nakrecic podczas wystepu.

Na ekranie pojawily sie tanczace dzieci, a z glosnikow telewizora poplynela muzyka.

Wesoło jesienią w ogródku na grządce,
Tu ruda marchewka,tam strączek,
Tu dynia jak słońce, tam głowka sałaty,
A w kącie ogórek wąsaty.

Ogórek, ogórek, ogórek,
Zielony ma garniturek,
I czapkę i sandały,
Zielony, zielony jest cały.

Czasami jesienią na grzadkę w ogrodzie,
Deszczowa pogoda przychodzi,
Parasol ma w ręku, konewkę ma z chmur,
I deszczem podlewa ogórki.

Ogórek, ogórek, ogórek,
Zielony ma garniturek,
I czapkę i sandały,
Zielony, zielony jest cały.

– No i czyz to nie bylo piekne? – spyrtal ze lzami w oczach reporter. – Dziekuje, klania sie Steve Griffin. Tu CNN, ogolnoswiatowy lider wiadomosci!
– A nie mowilem? – spytal Arktos Tabaluge, wylaczajac telewizor.
Tabaluga nie odpowiedzial. Wciaz zbieral szczeke z ziemi.

KONIEC

Tabaluga, Arktos (c) Tabaluga GmbH
Inspektor Gadzet, Penny (c) DIC

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: