Let’s Amtrak!

Uzywajac systemu podziemnych tuneli, dostalem sie ze stacji metra na stacje kolejowa, po drodze przechodzac obok innej stacji metra. Niektore kawalki nowojorskiej sieci kolei podziemnej sa dziwaczniej zbudowane, niz w Londynie. Juz lubie to miasto 😉


Pennsylvania Station, hol glowny. Stacja w calosci znajduje sie pod ziemia, a na miejscu dawnego holu glownego nad ziemia jest slynna hala Madison Square Garden. Dworzec jest – w przeciwienstwie do Warszawy Centralnej – czysty, wiec na mojej osobie, ktora generalnie lubi podziemia, nie wywieral wcale odpychajacego wrazenia.


Pennsylvania Station, hala odjazdow kolei Amtrak. Koleje LIRR i NJT mialy wlasne, osobne hale, prowadzace na te same perony.

Pietnascie minut przed odjazdem pobralem z automatu QuikTrak bilet, skanujac wyslany mi mailem przez Amtrak kod kreskowy. Jeszcze w domu, poniewaz nie bylem pewien jakosci kodu wydrukowanego w niskiej rozdzielczosci bezposrednio z maila, postanowilem uzyc podstepu – wyekstrahowac kod z maila i edytowac go w Photoshopie tak, zeby byl maksymalnie wyrazny. Udalo sie swietnie – maszyna wyplula mi od razu dwa bilety, za ktore zaplacilem przez Internet bedac jeszcze w Polsce.
Amerykanskie koleje maja dosc niezwykle zwyczaje dotyczace odprawy pasazerow. Po przyjezdzie pociagiem pasazerowie wysiadajacy sa wypuszczani innym wejsciem, niz zaraz beda wchodzic pasazerowie wsiadajacy. Piec minut przed odjazdem otwierane jest jedno z wejsc na perony (w przypadku Pennsylvania Station zlokalizowanych po bokach tablicy odjazdow) i staje przy nim pracownik, ktorego obowiazkiem jest sprawdzanie biletow pasazerow wchodzacych na peron. Do przestrzeni pasazerskiej mozna zabrac tylko walizki (do 2 szt.) mieszczace sie w scisle okreslonym prostopadloscianie, do ktorego mozna je porownac na stanowiskach rozmieszczonych na terenie calego dworca. Moja sie zmiescila (zreszta sprawdzilem to jeszcze w Polsce, przeliczajac cale – w ktorych podali wymiary – na centymetry i uzywajac duzej linijki ojca), nie musialem jej wiec nadawac do wagonu bagazowego.
Na peronie stal konduktor i donosnym glosem nawolywal pasazerow pierwszej klasy. Ja, jadacy na work&travel i oszczedzajacy na wszystkim student, podrozowalem klasa ekonomiczna, w ktorej – tak jak w naszych pospiechach – nie ma rezerwacji miejsc. Przy peronie stal juz pociag (regional – odpowiednik pospiecha, najwolniejszy pociag obslugiwany przez Amtrak – pociagi osobowe obsluguja regionalni przewoznicy), zlozony z rurowatych wagonow Amfleet zaprzezonych w dwie lokomotywy AEM-7 pochodzenia szwedzkiego o predkosci maksymalnej 200 km/h.
Wnetrze wagonu Amfleet (oczywiscie klimatyzowane) przypomina wagony bezprzedzialowe, ktore jezdza w naszych pociagach Intercity, tylko ze wszystkie fotele zwrocone sa przodem w kierunku jazdy. Miejsca miedzy nimi jest znacznie wiecej niz w samolocie. Nie mam pojecia, jak Amerykanie to robia, ze siedzenia sa przodem do kierunku jazdy w obie strony – moze na kazdej stacji maja „wianek”, czyli okrezny tor do obracania pociagow 😉


Wnetrze Amfleeta. W tym wagonie wystepuje tzw. „paradoks Stodoly”, czyli miejsce przy oknie bez okna 😉


Widok na peron Penn Station (stosunkowo waski – ok. 4 metrow) i na pociag osobowy nalezacy do kolei New Jersey Transit.

Wkrotce z peronu rozlegl sie gwizdek konduktora (o, swojski akcent!), pociag ruszyl przed siebie, minal niezbyt przyjemne w wygladzie kratownice podtrzymujace sufit, ktore kiedys plawily sie we wpadajacym przez szklany dach sloncu, a teraz nigdy go nie ogladaja i podtrzymuja Madison Square Garden, po czym wjechal w dlugi tunel (ktory byl przyczyna zabronienia uzywania silnikow spalinowych na stacji). Po wyjezdzie z tunelu przejechal przez wielki zelazny kratownicowy most, a nastepujace przez dluzszy czas jechal przez aglomeracje Nowego Jorku, czyli niekonczace sie morze identycznych drewianych domkow, czasem ustepujace miejsca widokom jak z GOP-u (jakies fabryki) i przedmiesc Warszawy (magazyny za magazynami, a na ich terenie mnostwo przyczep ciezarowek z mozliwoscia konwersji na wagony kolejowe). Ponadto uznalem, ze okolice linii kolejowych chyba na calym swiecie wygladaja rownie nieporzadnie (splatana roslinnosc, od czasu do czasu jakies smieci, a za nimi jakies stare magazyny). Pozniej pociag przyspieszyl, rozpedzajac sie do maksymalnej predkosci lokomotyw. Pierwszy raz w zyciu jechalem tak szybko i bardzo mi sie spodobalo 😉 Po drodze pociag zatrzymywal sie kilka razy, m. in. w Newark, gdzie znajduje sie lotnisko, z ktorego bede wracal do domu za trzy miesiace. Juz wiem, jak tam dotrzec 😉


Amerykanski pociag osobowy.


Attention, Philadelphia approaching! Obowiazkowe w Ameryce wiezowce sprawiaja, ze kazde miasto widac z daleka.

Pociag stanal na torze przy peronie filadelfijskiej stacji – podobnie jak nowojorka podziemnej, ale nie prowadzily do niej zadne tunele, tylko perony byly po prostu przykryte betonowa plyta. Wyszedlem i – buch! – walnelo mnie powietrze rownie wilgotne jak w Nowym Jorku, ale o wyzszej temperaturze. Czym predzej czmychnalem do klimatyzowanej hali. A kiedy w niej juz bylem, zrobila na mnie duuuuze wrazenie.


Hol glowny filadelfijskiej stacji. Widoczny zepsuty zegar i jakze swojska tablica odjazdow 😀

Musialem sie w koncu zmierzyc z filadelfijskim upalem. Mialem misje do wykonania…

Prosze stalych czytelnikow o cierpliwosc. Dostalem prace (splaszzanie pizz splaszczarka do pizzy albo przygotowywanie amerykanskiego wyobrazenia na temat niemieckiego zarcia) i zasuwam po 10 godzin na dobe, wiec napisanie kolejnego odcinka moze mi troche zajac.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: