Uwaga, paczki!

Niedawno rozpocząłem pracę w sortowni jednej z firm kurierskich. Robimy (ja i 12-19 innych osób) od 16.00 do wyczerpania paczek, co zwykle dzieje się koło 20.00 Płacą nam jednak jak za pracę w godz. 16.00 – 21.00, co wespół w zespół ze stawką godzinową 9 zł/h (do rączki) stanowi całkiem przyzwoity stosunek wynagrodzenia do wysiłku. Do tego mamy dowóz do pracy (wprawdzie ciasnym piekarnikiem na kółkach z wnerwiającą reklamową siateczką na oknach, ale ponieważ sortownia leży na skraju miasta, jest to dużo mniej kłopotliwe od docierania tam we własnym zakresie). Kierownik się nie czepia każdego szczegółu, a w pracy wolno pić [wodę 🙂 ] i jeść.
A teraz rada dla osoby, która chce coś wysłać kurierem (jakimkolwiek – w innych firmach jest pod tym względem tak samo): niech zapakuje paczkę tak, aby można było dryblować nią jak piłką do kosza i postawić na drodze stada wściekłych słoni, i żeby po tym wszystkim jeszcze mogła zostać spuszczona ze stromego urwiska na skały, i żeby po tym wszystkim wciąż jej zawartość działała…
Oto jaką drogę przebywa Wasza paczka:

  1. Niepozamiatanym samochodem kurierskim przyjeżdża ona po dziurawych i połatanych polskich drogach, wraz ze stosem innych paczek różnej wielkości i kształtu, do sortowni.
  2. Następuje rozładunek. Paczka, jeśli jest większa, trafia od razu do wielkiego, siatkowego kosza na kółkach, gdzie jest przygniatana innymi paczkami i/lub narażona na niebezpieczeństwo spadnięcia (choć tego akurat pracownicy sortowni starają się unikać, bo nie uśmiecha im się odbudowa zawiłej konstrukcji ściany z paczek). Kosze trafiają prosto do samochodu, co dla paczki oznacza koniec przeżyć tego dnia.
  3. Jeśłi paczka jest mniejsza:
    • jedzie ona po rozsuwanej rampie z kółkami na wierzchu. Na niej trzęsie (choć nie tak, jak na drodze). Kurier pika skanerem kod kreskowy na kiście przewozowym i nakleja na paczkę naklejkę z innym kodem kreskowym, w którym jest zakodowana miejscowość docelowa.
    • Paczka dostaje się na taśmociąg złożony z rolek, którego od chwili wybudowania hali kilka lat temu nikt nigdy nie mył. Jeśli jest większa, różnicy jej to nie robi, ale jeśli jest mniejsza, nieźle się wytrzęsie, zanim dojdzie do kolejnego etapu hali.
    • Na tym etapie jeden z pracowników zwanych Pikachu (po jednym na każdy główny kierunek, w tej konkretnej firmie są ich 3) pika kod kreskowy na paczce i posyła ją po kolejnym (tym razem krótkim) taśmociągu i kolejnej rozsuwanej rampie z kółkami na wierzchu do ciężarówki. Robi to nerwowo, ponieważ chce uniknąć korka i zatrzymania taśmy. Nie chodzi przy tym o srogość kierownika, lecz o to, aby fajerant był szybciej.
    • W ciężarówce pracownicy sortowni biorą paczkę z taśmy i stawiają w ciężarówce. Ponieważ Pikachu stara się posyłać paczki jak najszybciej, oni również muszą się spieszyć, żeby nie było przepełnienia taśmy. Stawiają najczęściej małe paczki na dużych, ale nie jest to regułą. Twoja paczka może się więc znaleźć na samym dnie, przygnieciona 42-calową plazmą i 100 kilogramami nabojów do giwery, zakupionych w sklepie militaria.pl.
  4. Potem ciężarówka całą noc jedzie po marnych polskich drogach do innej sortowni. Z twoją paczką w środku. A rano znowu przechodzi przez to samo, tylko na odwrót – kontener/ciężarówka -> furgonetka.

Warto zrobić mały test. Jeśli będziesz w stanie cały dzień skakać po paczce i nic jej nie będzie, oznacza to, że najprawdopodobniej przyjedzie nie uszkodzona.

Reklamy

Tagi: , , , , , ,

Komentarze 3 to “Uwaga, paczki!”

  1. vertok Says:

    Za kulisami biznesu:)))

    To tak jak z rzeźnią. Niektórzy konsumenci schaboszczaków po zobaczeniu „jak-to-się-robi” przerzucają się na wegetarianizm albo inny weganizm:))). „Bo-jak -tak-można-męczyć-zwierzeta”.

    Zresztą, żeby zakończyć jakimś optymistycznym akcentem to powiem, że wszystkie kurierskie przesyłki dochodziły na mój adres całe i zdrowe:))) [nb. to były głównie książki więc wiele nie mogło im się stać]

    psoras>oznacza to, że najprawdopodobniej przyjedzie nie uszkodzona.

    Ale pewności nie ma. ROTFL.

  2. psoras Says:

    vertok> Zresztą, żeby zakończyć jakimś optymistycznym akcentem to powiem, że wszystkie kurierskie przesyłki dochodziły na mój adres całe i zdrowe:))) [nb. to były głównie książki więc wiele nie mogło im się stać]

    Uszkodzenia najczęściej zdarzają się w paczkach typu „mały element w wielkim kartonie”. Wielkie kartony z założenia idą na spód, częściowo dlatego, bo wyglądają stabilniej, częściowo dlatego, bo niełatwo uzyskać płaską powierzchnię o takich rozmiarach na szczycie piramidy. A potem na górze lądują paczki często małe, ale ciężkie, karton się zapada… i kaput. A pracownicy sortowni się cieszą, bo więcej wejdzie 🙂

  3. Kółeczko 04-06.07.2008 « W trąbę słonia! Says:

    […] nie czekać długo i wyruszyć na wyjazd w najbliższy weekend. W piątek wieczorem po powrocie z roboty wziąłem prysznic i plecak, po czym udałem się na dworzec, kupiłem bilet turystyczny I klasy za […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: