Relacja z Radomia

W dniach 01-02.03 wybrałem się do przyjaciół, Kuby i Patrycji, którzy mieszkają w Radomiu i chodzą do tamtejszego renomowanego liceum plastycznego.. O nich wiedziałem dość dużo, bo w końcu znaliśmy się już kopę lat. O ich mieście – prawie absosmerfnie nic. W zasadzie wszystko, co o nim wiadomo poza grupą tubylców, pochodzi ze słynnego skeczu Kabaretu „Ani Mru Mru”, gdzie Chińczyk podaje klientowi swojej restauracji zupkę chińską, wytworzoną właśnie… w Radomiu 🙂 . Jechałem więc praktycznie na świeżo. Niestety, pogoda nie dopisała, praktycznie cały czas lało.
Ale na razie kupuję bilet turystyczny na 1 klasę za 80 zł i udaję się na peron celem wsiąścia do pociągu z Wrocławia do Lublina, Przemyśla i (w sezonie) Zakopanego. Wyciągnąłem się na rozłożonym fotelu i poszedłem spać.


Lokomotywa pociągu, którym wyjechałem z Wrocławia. Bynajmniej nie jest to ta sama lokomotywa, które dociągnęła mnie do Radomia. Tamta miała żółte czoło, była typu ET22 (a nie EP07) i znajdowała się z drugiej strony pociągu 😉

Obudziło mnie hamowanie pociągu w Skarżysku-Kamiennej. Trzy rzuty beretem od Radomia, więc dalsze spanie nie miało większego sensu. Spakowałem się więc i przygotowałem do wyjścia, dzięki czemu podczas krótkiego postoju pociągu na stacji Radom zdążyłem wprawnym, wyćwiczonym w dziesiątkach podróży ruchem otworzyć drzwi, wyskoczyć na niski peron (360 mm, podobnie jak Poznań Główny) i zamknąć drzwi za sobą.
Na peronie oczekiwali mnie już Patrycja i jej Tata. Wieeelki szacun za to, że chciało im się wstać o piątej rano tylko po to, żeby mnie odebrać 🙂 . Rodzinnym lanosem dotarliśmy do wypasionej chaty na Firleju. Patrycja dotrzymywała mi towarzystwa do dziewiątej, kiedy to reszta rodziny się obudziła.
Muszę tu przyznać, że ugoszczony zostałem wspaniale, a kuchnia Mamy Kuby i Patrycji była rewelacyjna. Wyprzedziła mnie zresztą opinia wyjątkowego żarłoka, wobec czego zawsze byłem najedzony 🙂 . Wspaniałe były zarówno posiłki, jak i ciasta. I nie piszę tego tylko z kurtuazji. A ziemniaki, które dostałem do pociągu, na pewno nie były niedogotowane 🙂


Wypasiona chata Patrycji i Kuby. Obok Patrycja, niestety po jej twarzy wyraźnie widać, że przedobrzyłem z R przy obróbce.


Stojący w pobliżu tejże chaty wiatrak. jakiegoś ekologicznie zasilanego zakładu przemysłowego. Radom miastem innowacji 😉

Radom w pigułce:
Tego samego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Radomia. Niestety, cały czas lało i zdjęcia zostały praktycznie ograniczone do minimum. Ale pomimo lejącego deszczu miasto mi się spodobało. Gdyby świeciło słońce, zostawiłoby zapewne niezatarte wrażenia 🙂


Blok, w którym poprzednio mieszkali Kuba, Patrycja i ich rodzice. W Radomiu nie ma tak popularnych w pozostałej części kraju bloków systemu OWT-67 (poziome betonowe pasy płyt na przemian z pasami okien), dzięki czemu tamtejsze bloki robią na przybyszu wrażenie niebanalnych. Na radomskich blokowiskach nie brakuje też roślinności, co zapewne latem robi niezgorsze wrażenie.


Główny deptak Radomia. Takiego wypasionego rynsztoku we Wrocku nie ma 🙂


Dalsza część deptaku. Znad budynków wystaje wieża fary. Widać, że niewąsko lało.


Drukarnia Trzebińskiego, jedna z najstarszych w Polsce. Rozreklamowana i po niewielkim remonciku mogłaby się stać sporą atrakcją turystyczną. Patrycja i Kuba chcieli zrobić to w ramach programu realizowano w ich szkole plastycznej. Nie wypaliło niestety, gdyż okazało się, że budynek jest własnością prywatną.


Klasztor i kościół oo. Bernardynów. Znakomicie zachowany, z unikatowym w skali kraju zabytkowym wyposażeniem, do którego zaliczają się m.in. zabytkowe organy oraz jeden z nielicznych zachowanych w kraju średniowiecznych drewnianych krucyfiksów z wyobrażeniami św. Jana i Najśw. Marii Panny.


Patrycja i Kuba (niestety tyłem) i Droga Krzyżowa na klasztornym dziedzińcu.


Całkiem spory radomski rynek, z prawej ratusz. Z pomnikiem legionisty widocznym z lewej strony zdjęcia związana jest anegdota. Otóż kiedy wybierano projekt, komisja nie mogła się zdecydować i w końcu wybór pozostawiono Piłsudskiemu. Marszałek odrzucił wszystkie projekty, w zamian zaś wyciągnął zrobioną przez żołnierza-artystę w okopach drewnianą figurkę kolegi. Dzięki temu, że zarówno rzeźbiarz, jak i model zginęli, figurka mogła być wykorzystana jako projekt pomnika.


Radomski dworzec kolejowy, pochodzący jeszcze z czasów Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Radomianie na niego narzekają, osobiście uważam,że jest nawet niczego sobie. Dwa przykłady zła wcielonego 🙂 (z jednego widać tylko tył) czyhają przed nim na pasażerów.

Historia miasta – wbrew temu, co możnaby sądzić – jest wyjątkowo bogata. To na radomskim zamku podpisano słynną konstytucję „Nihil novi”, czyli „Żeby nie było niczego”, o której uczymy się z podręczników historii i nie tylko (wzorował się na niej pewien białostocki polityk). Tutaj też odbył się słynny hołd pruski, podczas którego nastąpiło ostateczne rozwiązanie kwestii państwa krzyżackiego.
Mało kto wie też, że przez dwa lata Radom był de facto stolicą Polski. Tylko powszechnym pośród historyków chamstwem i kieleckim spiskiem da się wytłumaczyć nieobecność tego ważnego faktu w jakimkolwiek polskim podręczniku historii. Otóż to tu na czas przebudowy Wawelu przeniosła się królowa Bona, a wraz z nią – dwór i ośrodek decyzyjny. Co z tego, że nie było żadnego oficjalnego przeniesienia stolicy? Nie było go też, gdy król Zygmunt III Naczynie Stołowe przenosił stolicę do pewnego miasteczka na W. Właściwie Kraków aż do rozbiorów był oficjalnie stolicą państwa polskiego.
Poza tym widziałem tam dość specyficzną atrakcję turystyczną. Wiele jest miejsc na świecie, gdzie kradnie się radia samochodowe, ale tylko w Radomiu ostrzega przed tym specjalny znak drogowy. Nie mam niestety zdjęcia. Znak przedstawia samochód z wybitą szybą i złodzieja uciekającego z radiem. Idea godna naśladowania – znam wiele miejsc, gdzie taki znak powinien stanąć 🙂
Corocznie odbywają się w Radomiu na lotnisku Sadków słynne w całej Polsce pokazy Air Show. Miarą ich popularności niech będzie fakt uruchomienia specjalnych pociągów dowożących widzów bezpośrednio na lotnisko. Składały się z czterosekcyjnych piętrusów i były wypełnione po dach, a nie jest to łatwe.
Reasumując, Radomiowi brakuje nie atrakcji turystycznych czy potencjału inwestycyjnego, ale reklamy.
Patrzyłem też, jak Kuba gra w grę podobną do Counter-Strike’a (War Rock?). Mnie też pozwolił pograć. Na koncie kolegi 😉
Do domu pojechałem pociągiem pośpiesznym „Bolko”. Podróż przebiegła bez zakłóceń.

A teraz coś dla miłośników komunikacji, czyli galeria radomskich autobusów:


Typowy radomski słupek przystankowy.



Pierwszy autobus. którym jechaliśmy (MAN NG272), od zewnątrz i wewnątrz. Na drugim zdjęciu Kuba 🙂


Solaris Urbino 12, wersja na ropę…


…i na gaz.


MAN po raz kolejny. To chyba najbardziej rozpowszechnione w Radomiu autobusy.


18-metrowy Neoplan.

Reklamy

komentarze 3 to “Relacja z Radomia”

  1. cudakid Says:

    megawyczesana relacja :] a odnośnie Radomia – mnie też zawsze na myśl przychodzi „…ale robiona w Radommmiu” 😀

  2. RADOMIANIN Says:

    DZIĘKI ZA …”Mało kto wie też, że przez dwa lata Radom był de facto stolicą Polski. Tylko powszechnym pośród historyków chamstwem i kieleckim spiskiem da się wytłumaczyć nieobecność tego ważnego faktu w jakimkolwiek polskim podręczniku historii”.

  3. peterZZD Says:

    eeerm, Nerwoplan na ostatnim zdjęciu ma 15 m.

    A artykuł fajny, gratuluję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: