Ci wspaniali kierowcy i ich szalejące autobusy (z grupy pl.misc.transport.miejski)

  • Mój tata jest kierowcą. Niedawno dostali nowe, fajne autobusy. Ale najlepszą rzeczą w nich jest to że gadają. Przystanek jakiś tam ble ble ble… Kiedyś gdy z nim jechałem mówi:
    – Patrz, pokażę ci coś.
    I nagle w autobusie słychać: „Kontrola biletów, kasowniki zablokowane”. Ludzie zaczęli panikować, a tata siedział i się śmiał.
  • W czasach, gdy po świecie jeździły tylko PKS i MPK rozróżniało się je po kolorze – PKS niebieski, MPK czerwony. Pewnego pięknego dnia na tzw. podwójnym przystanku zatrzymuje się autobus. Otwierają się drzwi, a stojąca na przystanku kobiecina zapytuje kierowcę tymi słowy:
    – Panie! To je tyn modry abo tyn czerwony?
    Bo autobus był żółty.
  • Jako orkiestra (na)dęta często jeździliśmy to tu to tam. Pewnego razu przyjechał jednak po nas autobus „obcy”, z innego zakładu, gdzie miał nas zawieźć. Ikarus taki. No i jadziem. Przez miasto. W pewnym momencie kierowca prowadząc autobus schylił się, coś pogmerał przy pedale gazu, wstał, przeciągnął się, przeszedł na środek autobusu, ubrał sweter i wrócił za kierownicę. Wspominałem, że autobus cały czas jechał?
  • Wakacje na Pomorzu Zachodnim, po paru dniach leżenia na plaży zapragnęliśmy z kumplem zwiedzić Kamień Pomorski. Wsiadamy w PKS w Mrzeżynie. W Niechorzu dosiada się parka pytając kierowcę:
    – Jedzie pan przez Trzęsacz?
    – Jadę
    Po kilku kilometrach gdy w Trzęsaczu autobus nawet nie zwolnił, chłopak zorientował się, że już nie wysiądą.
    – Mówił pan, że jedzie przez Trzęsacz – warknął wściekły i ruszył do drzwi.
    – Jadę, ale się nie zatrzymuję – spokojnie odparował kierowca.
  • Raz w autobusie siedziałem mniej więcej z przodu, a więc miałem dobry widok na prowadzącego. W pewnym momencie gdy zmieniał bieg wypadł mu lewarek, nie z ręki tylko z gniazda. Kierowca niczym nie zrażony wstał (autobus jedzie dalej), wepchnął lewarek z powrotem i wrócił na fotel.
  • Autobus miał postój. Ludzie już zajmowali miejsca, choć kierowcy jeszcze nie było. Więc kierowca wchodzi do autobusu i zajmuje miejsce pasażera. Siedzi tak chwilę, po czym mówi:
    – Kierowcy nie ma, to ja pojadę.
    No i pojechał. Tyle że część pasażerów zrezygnowała z podróży.
  • I jeszcze taka ciekawostka – jeśli kierowca ma ciemne okulary, to znaczy że śpi. Miłej podróży.
  • Zdarzyło się to w odległym Kirgistanie. Wracając z wyprawy w góry, w wiosce znajdującej się blisko znanej alpinistom Łukowej Polany czekaliśmy na transport do miasta Osh. My, tzn. nasza 5-osobowa ekipa z 7 stulitrowymi plecakami i grupka kilku miejscowych. Transport przyjechał – jak zwykle na tamtych terenach był to maksymalnie przerobiony stary mercedes – miejsc siedzących było 13 i wszystkie zajęte. Kierowca uparł się, że damy radę i nas zabierze, więc wgramoliliśmy się do środka wszyscy. Mercedes okazał się cudem motoryzacji, ponieważ gdy odjeżdżaliśmy z przystanku w busie znajdowało się 27 osób, nasze 7 plecaków i każdy miał miejsce siedzące.
  • Na koniec zaś coś z życia autora tego blogu:
    Jechaliśmy na obóz harcerski. A jaki powinien być dojazd na obóz harcerski? Przede wszystkim niskobudżetowy, wygoda pasażerów się nie liczy – harcerz wszystko wytrzyma (w przeciwieństwie do jego kieszeni). Do Krzyża Wielkopolskiego jechaliśmy z Wrocławia dość wygodnie, wynajętym wagonem. Cały jeden przedział zajął sprzęt, plecaki, namioty, saperki… Dużo tego było. We Wrocławiu z naszej przyczyny pociąg opóźnił się o parę minut (załadunek trochę trwał, pomimo iż odbywał się wszystkimi możliwymi drogami), w Krzyżu wyładowaliśmy wszystko i wynieśliśmy znaczne nierzadko ciężary przed dworzec, gdzie miał na nas czekać autobus. Tymczasem ten nie dość że się spóźnił (pociąg po drodze nadrobił spóźnienie z Wrocławia), to jeszcze okazał się… zdezelowanym autosanem typu „z drzwiami składanymi” bez luku bagażowego. Nas było pięćdziesiąt kilka osób, a autosan miał tylko czterdzieści miejsc. Gdy załadowaliśmy sprzęt tak, że się opierał o tylne drzwi, te wystawały poza obręb autobusu na jakieś 5 centymetrów, a pod nimi ziała spora dziura. Pomimo tego i pomimo faktu, że kilka osób musiało stać w przejściu, a inni byli upchnięci po 2 osoby na siedzeniu, nasz cud motoryzacji dojechał na miejsce i – uwaga – niczego po drodze nie zgubiliśmy.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: