Archiwum z styczeń, 2008

Gdybym był…

30 styczeń 2008

1. Gdybym był owocem, byłbym… jabłkiem.
2. Gdybym był kolorem, byłbym… oliwkową zielenią.
3. Gdybym był zwierzęciem, byłbym… słoniem.
4. Gdybym był urządzeniem domowym, byłbym… odkurzaczem :)
5. Gdybym był książką, byłbym… “Encyklopedią Kolejnictwa”.
6. Gdybym był elementem ubrania, byłbym… powyciąganym swetrem.
7. Gdybym był biżuterią, byłbym… złotym pierścionkiem małżeńskim.
8. Gdybym był kredką, byłbym… HB jasnozieloną w drewnie.
9. Gdybym był samochodem, byłbym… Żukiem.
10. Gdybym był żywiołem, byłbym… ziemią.
11. Gdybym był drzewem, byłbym… pełen wstrętu do samego siebie :)
12. Gdybym był napojem, byłbym… Chem-Frutem :)
13. Gdybym był smakiem lodów, byłbym… cytrynowym.
14. Gdybym był osobą, byłbym… sobą.
15. Gdybym był planetą, byłbym… Jowiszem.
16. Gdybym był owadem, byłbym… trutniem.
17. Gdybym był środkiem publicznego transportu, byłbym… elektrycznym szynobusem.
18. Gdybym był piosenką, byłbym… “Lokomotywą z ogłoszenia”.
19. Gdybym był filmem, byłbym… “Człowiekiem na torze”.
20. Gdybym był porą roku, byłbym… zimą.
21. Gdybym był kwiatkiem, byłbym… “językami teściowej”.
22. Gdybym był kreskówką, byłbym… “Thomas the Tank Engine” :)
23. Gdybym był miejscem, byłbym… dworcem kolejowym.
24. Gdybym był podarunkiem, byłbym… zabawką.
25. Gdybym był wspomnieniem, byłbym… “kółeczkiem” kolejowym :)
26. Gdybym był miastem, byłbym… Warszawą.
27. Gdybym był zmysłem, byłbym… dotykiem (a dokładniej tą jego częścią, która odpowiada za wrażliwość na zimno :) ).
28. Gdybym był grą, byłbym… “MaSzyną”.
29. Gdybym był słodyczem, byłbym… pączkiem.
30. Gdybym był porą dnia, byłbym… czwartą rano.
31. Gdybym był wynalazkiem, byłbym… parowozem :)
32. Gdybym był częścią ciała, byłbym… brzuchem.
33. Gdybym był krajem, byłbym… Szwajcarią.
34. Gdybym był smakiem, byłbym… pomidorowym.
35. Gdybym był sportem, byłbym… pływaniem.
36. Gdybym był zapachem, byłbym… zapachem dobrze zgrillowanego hamburgera :)
37. Gdybym był przedmiotem szkolnym, byłbym… fizyką.
38. Gdybym był flagą, byłbym… biało-czerwony.
39. Gdybym był budynkiem (budowlą), byłbym… mostem Milenijnym.
40. Gdybym był miesiącem, byłbym… grudniem.
41. Gdybym był gumą do żucia, byłbym… “Orbit” w drażetkach.
42. Gdybym był zabawką, byłbym… kolejką “Piko” :)
43. Gdybym był materiałem, byłbym… stalą.
44. Gdybym był figurą geometryczną, byłbym… prostokątem.
45. Gdybym był odpowiedzią, byłbym… “W lutym” (w żargonie miłośników kolei: “nigdy”) :)
46. Gdybym był słowem, byłbym… “Czego?!”
47. Gdybym była literą, byłbym… W

Zachęcam do publikowania podobnych list :)

Co łaska na wagony…

22 styczeń 2008

Przekaż 1% podatku dla Klubu Sympatyków Kolei we Wrocławiu!

To nic nie kosztuje. Daj swój 1% tym, którzy wykorzystają go najrozsądniej.

Internetowy Kurs Matematyki Wyższej ;)

20 styczeń 2008

Tylko trzeba słuchać na dźwięku podkręconym na maksa. Były filmiki lepszej jakości, ale ten mi się najbardziej spodobał ;)

Sylwester w Piwnicznej Zdroju (Basement Springs)

12 styczeń 2008

Było zaje… fajnie.

No dobra, rozwinę to jakoś. Było bardzo zaje… fajnie.

W terminie 27.12.2007 – 01.01.2008 ja i Michal wybraliśmy się do Piwnicznej Zdroju spotkać znajomych z Walsingham – Adama (Piła) i Anię (Dębica). Poza nimi byli tam jeszcze: Asia i Ola (Piła/Warszawa), Jędrek i Natalia (Piła) i Tomek i Kamila (Wrocław).
A teraz przejdę do konkretów (czyli fotek):

27.12.2007


Michał bierze aktywny udział w konwersacji podczas podróży. (Pośpieszny “Ślązak” Zielona Góra/Zgorzelec – Przemyśl)


Ja i mały niebieski słoń imieniem Witold należący do Michała. (Pociąg osobowy Tarnów – Krynica)


Michał i Anka okładają się intensywnie Witoldem, co przyczynia się do wzrostu ogólnego poziomu dobrego humoru w przedziale.


Dalsza część walki o Witolda.

28.12.2007


Niewielka rzeka Czercz, płynąca za naszym domem. Od jej nazwy powstał termin “cud nad Czerczem”, ktory był później używany na określenie wszelkich sytuacji chociażby trochę odstających od normy, np. jak Michał znalazł świeży chleb w niedzielę.


Zamarznięty wodospad na Czerczu. Na powiększeniu widać Adama siedzącego nad wodospadem.


Na górze wyciągu. Od lewej: Ania, Michał, Adam.


“Jok sie nie psewrócis, to się nie noucys :)


Taki sobie zimowy obrazek.


Natalia na nartach na tle świerkowego lasu.


Asia i Ola z mojego pokoju. Miejsce akcji – hotelowa restauracja pod stokiem.


Zamarznięta wycieczka oczekuje na zamarzniętym przystanku autobusowym :) . Później, zamiast korzystać z miejscowej atrapy komunikacji (pekaesy i busy), woleliśmy zdobyć telefony do kilku firm busiarskich i zamawiać busy na telefon. Zasada działania tego systemu podobna była do taksówek, z tym, że do busa mieściło się nas więcej (przeważnie szwędaliśmy się grupą 6-osobową).

29.12.2007


Słowacja. Knajpa w miasteczku, do którego doszliśmy piechotą, ponieważ znajdowało się tuż za granicą i składało się praktycznie z samych sklepów monopolowych :) . Tamże nabyliśmy znaczny procent tego, co skonsumowano potem w Sylwestra (głównie absynt – na temat jego mocy krążyły różne niewiarygodne historie, np. Asi o rozmowie z plakatem lub Jędrka o filmie “Eurotrip”). Zdjęcie przedstawia Natalię po spożyciu gulaszu węgierskiego z knedlikami. Adam powiedział, że knajpa przypomina mu czasy Czechosłowacji: knajpa wyłożona panelami drewnopodobnymi (widać je na zdjęciu), z charakterystycznym bufetem i drewnianą obudową żarówek ponad nim, metalowe stoliki przykryte ceratą z reklamą jakiegoś miejscowego browaru, jedna gruba bufetowa i charczące słowackie piosenki radio ;) .


Coś, co kiedyś było przejściem granicznym. Tu czekaliśmy na zamówionego przez telefon busa.


Wygłupy Michała i Adama. Jak widać, wesoło było ;)

30.12.2007


Michał, Ania, Adam, p.o. Piwniczna Zdrój i ED72-009 jako pociąg przyspieszony “Jaworzyna” do Krynicy.


W pociągu. Michał robi sobie jaja, Ania tarza się ze śmiechu, Adam ze stoickim spokojem esemesuje.


Wbrew pozorom to nie jest Dworzec Wschodni w Warszawie, tylko pijalnia wód mineralnych w Krynicy.


Ekran znajdującego się tamże infokiosku sfinansowanego z unijnej kasy. Gwoli ścisłości – nie reagował na polecenia. Czyżby bardziej estetyczna odmiana bluescreena (greenscreen)?


Jaworzyna Krynicka.


Dolna stacja kolejki gondolowej na Jaworzynę Krynicką. Widoczna maszyneria stacji. Dojeżdżając do strefy wysiadania, wagonik jest wysprzęglany z liny obiegu głównego i wpada w objęcia liny obiegu wolnego. Drzwi otwierane są za pośrednictwem układu pneumatycznego lub hydraulicznego – w pewnym miejscu na torze wagonika znajduje się element, który, mijany przez wagonik, trąca go i porusza całą maszynerię. Dalej inny, podobny, tylko odwrotnie działający element zamyka drzwi. Wagonik wskakuje na szybką linę i z pełną prędkością wyrusza w kierunku drugiego konca trasy.


Na szczycie. Było tam cieplej (0°C) niż na dole (-7°C).


Parę widoków z góry.


Stcja Krynica. Pociągi to: Ex Malinowski do Warszawy i pociąg przyspieszony “Jaworzyna” do Krakowa obsługiwany tą samą jednostką ED72, co w drugą stronę.


ED72 insajd.

31.12.2007


Most na rzece Kw… Czercz :) . Od lewej: Adam, Jędrek i Natalia, Ola, Asia.


Bulwar nad Czerczem. Idziemy w kierunku stoków narciarskich.


Adam i pęknięty lód na Czerczu.


Szturm na górę po ośnieżonym zboczu. Ja, jako leń patentowany, wszedłem sobie serpentyną.


Jędrek huśta Natalię na huśtawce składającej się z badyla na nieszczególnie mocnym – przynajmniej na oko – sznurku. Na szczęście Natalia jest lekka :) .


Od pętli autobusowej do wyciągów można było wejść (ok. 500m stromą górską serpentyną) albo wjechać saniami zaprzężonymi w konie, których (koni, nie sań) strasznie było szkoda Natalii. Uważała, że ta praca jest ponad ich siły. Pozwolę sobie tego nie skomentować.


Nauczyciel i o 7 lat starsza uczennica :) .


Natalia i Jędrek na narty zdecydowali się dopiero ostatniego dnia. Nie wiem, czy widać to na zdjęciach, ale spodobało im się ;) .


Początek sylwestrowej imprezy. Specjalny makijaż Jędrka, wykonany przez Asię, która pracuje jako charakteryzatorka w teatrze.


Inne dzieło Asi – fryzura Natalii.


Umc umc, umpa umpa, dana dana… Po czym zjawili się gospodarze i powiedzieli, że im się sufit telepie ;]

27.12.2007


Sylwestrowy szampan nad Czerczem. Od lewej: Tomek, Kamila, Michał i Ania.


Urzędasom z PKP nie przyszło do głowy, że pierwszy stycznia różni się czymś od wszystkich innych dni wolnych w roku. Skutkiem było o, że około pięćset osób musiało się zmieścić w jednym trójwagonowym zespole trakcyjnym EN57. Za Nowym Sączem z największym trudem można było się wepchnąć do pociągu. Zdjęcie przedstawia przedziałową “czwórkę” zaraz za Piwniczną, gdzie można było jeszcze przecisnąć między siedzeniami.


Dworzec w Tarnowie.


Powrót do domu nocnym pociągiem “Przemyślanin” (Przemyśl-Sczecin). Przegadaliśmy do pierwszej, a we Wrocławiu pociąg był o trzeciej, ja i Michał wróciliśmy do domu nocnym autobusem. Adam, Jędrek i Natalia jechali nim do Krzyża, gdzie mieli się przesiąść na szynobus do Piły.