Głosowałem na PiS. Dlaczego?

By psoras

Wprawdzie sam doskonale znałem swoją definicję “umiarkowanego kaczyzmu” (do którego wyznawców mam przyjemność się zaliczać), ale ponieważ z natury nie jestem zbyt gadatliwy, nie rozwijałem tego dokładnie na piśmie. Trafiłem teraz na artykuł, który w przybliżeniu trafnie opisuje moje przekonania polityczne:

Głosowałem na PiS
Autor: Paweł Kozłowski

Z całą stanowczością i premedytacją przyznaje się, iż głosowałem na kandydatów PIS w wyborach do sejmu i senatu oraz na Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Nie ja jeden zresztą, co łatwo można zaobserwować sprawdzając skład rady ministrów oraz dane personalne obecnego lokatora Pałacu Prezydenckiego.

Po ogłoszeniu wyników – euforia – drugi, prawdziwie propolski rząd, w historii III RP. Co zostało z tych nadziei po dwóch latach rządów bliźniaków?

Mieszane uczucia. Z jednej strony tli się nadal iskierka euforii a z drugiej lekkie rozczarowanie. Powiedzmy sobie jednak wprost, mimo niesprzyjającej prasy, wściekłych ataków mediów, podgryzania przez wszelkiej maści autorytety, bracia Kaczyńscy zrobili dla Polski dużo dobrego. Ale czy przez okres dwóch lat mogli więcej?

Moim zdaniem tak.

Istnieją pewne bardzo palące problemy, które do tej pory nie doczekały się skutecznego rozwiązania.

Pierwszy z nich to lustracja. Bez względu na wszystko powinno się wreszcie ją zakończyć. Wszystkim postkomunistycznym krajom, które przechodziły transformację ustrojową takie “Katharsis” wyszło tylko i wyłącznie na dobre. Otworzyć archiwa, raz na zawsze uciąć wszelkie możliwe spekulacje na temat agenturalnej (bądź też nie) przeszłości pewnych osób. Rozumiem, Trybunał blokuje. To rzecz niezależna od PiSu (choć oczywiście należałoby sobie zadać pytanie, kto tych sędziów mianował). Ale po co w takim razie były te przepychanki pomiędzy projektem poselskim a prezydenckim?

Dlaczego dwie najważniejsze osoby w Państwie, wywodzące się z jednej opcji politycznej i będące przecież braćmi (w dodatku bliźniakami!!!) mają tak wielkie problemy w przepływie informacji? Jeśli problem tkwi we współpracownikach braci Kaczyńskich, to może należałoby się zastanowić nad ich zmianą?

Rozciągając sprawę lustracji w czasie PiS naraża się na posądzenia o niechęć do pełnego otwarcia archiwów, pozwala to również wysnuć wniosek, iż braciom Kaczyńskim zależy tylko i wyłącznie na “grze teczkami”…

Dlaczego tak długo czasu zajmuje przygotowanie kolejnego projektu ustawy (tzw. małej nowelizacji)?? Przecież PiS ma w swoich szeregach wielu prawników. Czy stworzenie takiej ustawy, której nie zakwestionuje Trybunał jest niemożliwe?

“Deubekizacja” – tutaj to juz totalna klapa. Gdzie się podziały postulaty obniżenia emerytur “starym partyjniakom”? Gdzie, szumnie zapowiadana, degradacja Jaruzelskiego? Gdzie dojście do prawdy, zadość uczynienie i moralne rozliczenie PRLu? Panie Premierze, czy nie rozumie Pan, iż ignorując SZTANDAROWĄ obietnicę wyborczą sam strzela Pan sobie w kolano?

Czy w PiSie istnieje jakieś lobby chroniące Ubecko – PZPRowskich emerytów, które blokuje Deubekizację? Wydaję mi się, iż przegłosowanie tego pomysłu w sejmie jest bardzo realne (Na 100% poprze go LPR i Prawica RP, część Platformy, przypuszczalnie też Samoobrona), więc czy problem nie tkwi w samym PiS?

Kolejna sprawą jest to, co wyrabia się w kwestii “Raportu z likwidacji WSI”. Dlaczego pałac prezydencki ma wątpliwości co do publikacji kolejnych jego części? Czy chodzi tu o małą wiarygodność tez stawianych przez Antoniego Macierewicza? Czy też WSI tak pozacierało ślady po swoich (domniemanych na dzień dzisiejszy) machinacjach, iż są one nie do udowodnienia?

Jeśli powiedziało się “A” trzeba też powiedzieć “B”. Panowie, konsekwencja w tym przypadku nie jest waszą mocną stroną. Coś w każdym razie “nie gra” w sprawie WSI i dobrze by było gdyby odpowiednie osoby udzieliły wyjaśnień…

Zresztą konsekwencja to w ogóle ostatnimi czasy bolączka Premiera.

Strajk pielęgniarek jest tego najlepszym przykładem. Niestety, mąż stanu, do statusu którego Jarosław Kaczyński stara się aplikować, albo bierze przykład z Margaret Thatcher i twardo rozwiązuje sprawę albo od razu siada do stołu negocjacyjnego i próbuje ją załagodzić. A swoim postępowaniem dał premier Kaczyński raczej dowody niezdecydowania i nieprzygotowania do zaistniałej sytuacji.

Palącym problemem jest również dostęp do zawodów prawniczych (choć, moim zdaniem, problemy stwarza większość korporacji zawodowych, nie tylko prawnicze, które przeobraziły się w zwykłe sitwy niedopuszczające do zawodów “nie swoich” ludzi).Przecież było to jedno głównych haseł wyborczych PiS i Pana Ziobry!

Dlaczego jest to nadal sprawa nieuregulowana? Małe postępy są, ale na Boga, dlaczego po 2 latach są one tak małe? I znów pytanie – czy w PiS istnieje lobby niechętne temu projektowi? Czy nie zależy “Bliźniakom” na tym, aby w IV RP o winie bądź niewinności decydowali ludzie uczeni nie w czasach “Najweselszego Baraku w Obozie”, ale ludzie patrzący na świat przyszłościowo, nieniosący brzemienia PRLu?

Kolejna sprawa – gospodarka. No cóż, jest nieźle, ale czy bez reformy podatków, uproszczenia procedur administracyjnych trend się utrzyma? Najprawdopodobniej w najbliższym czasie dynamika rozwoju gospodarczego spadnie. Czy na przeprowadzenie reform w finansach i gospodarce nie jest właśnie najbardziej korzystny czas od 1989 roku?

Uważam, iż największą bolączką drobnej, polskiej przedsiębiorczości jest ZUS. Przymus płacenia 300zl przez osoby, które dopiero założyły działalność, miesiąc w miesiąc, bez znaczenia czy osiągnięto dochód czy też nie, jest moim zdaniem absurdem. ZUS niszczy wiele prywatnych inicjatyw. Nie wspominam tu już o 800zł ZUSu “pełnego”, co jest, samo w sobie, skandalem!! Składki te to po prostu zwykły, kolejny podatek, tylko zamaskowany jako “zabezpieczenie sytuacji kryzysowych”.

Co tak naprawdę na dzień dzisiejszy daje nam odprowadzanie składki do ZUSu pod względem opieki medycznej? NIC. I tak większość społeczeństwa w momencie, w którym potrzebuje wizyty u lekarza specjalisty wybiera prywatny gabinet i płatna poradę lekarską. Czy nie należałoby przemyśleć całej sytuacji Panie Premierze? Czy drogą do rozwiązania problemu nie powinny być ubezpieczenia przymusowe, dla każdego obywatela, zapewniające minimum potrzebne do egzystencji w przypadku choroby / wypadku / kalectwa , ale nie w instytucjach państwowych (ZUS) a w prywatnych towarzystwach ubezpieczeniowych?

Zakład Ubezpieczeń Społecznych bardzo kiepsko zarządza powierzonymi pieniędzmi, dodatkowo nadchodzi wielka zmiana w strukturze wiekowej społeczeństwa, czy nie lepiej rozwiązać ten problem radykalnie, ale zawczasu, niż czekać, aż cały ten kolos na glinianych nogach runie?

Nie wspomnę tu już o takich “drobnych” zgrzytach jak słynna “Szambiana Afera” (podpisywanie pochwały aborcji prze Marię Kaczyńską), jak idiotyczne i żenujące przyśpiewki w świetle jupiterów “Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest” i o niedokończonej i przeprowadzanej bez należytej konsekwencji sprawie PZPNu… Ale to już naprawdę drobiazgi, które każdej władzy mogą się zdarzyć.

Mam nadzieję, iż partia braci Kaczyńskich podoła rozwiązaniu wyżej wymienionych problemów. Chcę oddać na was glos, Panowie, w następnych wyborach, ponieważ uważam was za jednych z najuczciwszych i trzeźwo myślących polityków polskiej prawicy. Jednak, podobnie jak i zapewne duża część waszego elektoratu, nie chcę tego robić ze świadomością “ponieważ nie ma nikogo innego godnego obdarzenia zaufaniem”, ale chcę żebyście czynami udowodnili swoją wolę budowy IV RP. Zawalczcie o kolejny kredyt zaufania, nie poprzez puste obietnice, ale realne działania.

I jeszcze komentarz autora:

To co PiSowi (moim zdaniem) udalo sie zrobic in plus:

  • likwidacja WSI,
  • powolanie CBA,
  • przywracanie patriotyzmu, wiary w Polske,
  • nazwanie zbrodni-zbrodnią, a nie instytucją “ludzi honoru”,
  • powrot zapomnianych bohaterów i docenienie ich roli (ordery m.in. dla Gwiazdy),
  • aktywna polityka zagraniczna, wreszcie Polska nie negocjuje “na kolanach” (inna sprawa jest skutecznosc tych negocjacji ale to kwestia odrebna)
  • proby dokonczenia lustracji (rozwiniecie w tekscie).

Zaznaczam jednak, iz moim zdaniem mozna bylo przez te 2 lata zrobic duzo, duzo wiecej ale o tym jest artykul.

Czyli, po prostu, PiS miał swój pomysł na Polskę. Powinien tylko bardziej radykalnie wprowadzać go w życie.
Zachęcam do polemiki. Ale niech będzie to walka na argumenty, a nie wyzwiska, bo wyzwiska lub komentarze typu “dużo gadania, zero treści” i nie odnoszące się bezpośrednio do artykułu (np. “Jesteś jeszcze młody i niewyrobiony politycznie” albo “Ty moherze! Zbuduj sobie pomnik ojca Rydzyka i bij przed nim pokłony“) będę wywalał :)
A mój stosunek do RM jest neutralny, bo go nie słucham :)

Odpowiedzi: 10 do “Głosowałem na PiS. Dlaczego?”

  1. Polityka » Blog Archive » Głosowałem na PiS. Dlaczego? mówi:

    [...] Original post by psoras [...]

  2. vertok mówi:

    psoras>proby dokonczenia lustracji (rozwiniecie w tekscie).

    To co oni, a w zasadzie L.Kaczyński, zrobili z lustracją to woła o pomstę do nieba.
    Wprowadzili jakieś durne oświadczenia, zamiast ujawniać wszystko poza obyczajówką, jak leci. Co do takiej metody[ujawnianie papierów] byłby konsens między PO, PiS-em, a także wówczas tzw. koalicjantami. W tej sytuacji opór TK byłby mniejszy[zawsze trudniej obala się to co ma szerokie poparcie].

    psoras>inna sprawa jest skutecznosc tych negocjacji ale to kwestia odrebna)

    Dla mnie, w polityce, skuteczność jest miernikiem wszystkiego. Bo co to za zysk, że nie negocjują “na kolanach” jak i tak niewiele z tego wychodzi, a pół Europy ma nas za dziwadła. To już lepiej siedzieć cicho i mieć chociaż te “przyjazne poklepywania” z których słynął Wujek Bronek.

    Poza tym co mnie osobiście w PiS irytowało, a o czym nie wspominasz. Np. obecność ludzi z wyraźną komunistyczną przeszłością, co w wypadku partii deklarującej antykomunizm jest nie do przyjęcia. Mówię tu np. o Kryże, Karskim czy Jasińskim.

    I w ogóle problem skuteczności. Taki Ziobro. Trąbi na lewo i prawo o strasznej propozycji korupcyjnej w Rywingate, grozi Trybunałem Stanu[w swoim raporcie]. Dochodzi do władzy i nic w tej sprawie nie robi. Trąbi na lewo i prawo, wespół z Kaczmarkiem:) o szwajcarskich kontach lewicy a potem klops nic z tego nie wychodzi. Gardłuje o zbrodniarzu-Mazurze a potem się okazuje, że amerykański sąd nie chce go ekstradować, co jest bardzo rzadkie.
    Chlapie o “panu co to już nikogo nie zabije”, a potem sąd faceta wypuszcza na wolność i pan G. może odpowiadać z wolnej stopy. Zabójcy rzadko mają ten komfort.

    I tak dalej i tak dalej.

  3. psoras mówi:

    O lustracji najłatwiej w ten sposób mówić z perspektywy czasu. Też jestem zwolennikiem tego rozwiązania (pełne otwarcie archiwów). Ale nie kto inny, tylko PiS poruszył ten problem, od lat tkwiący w słodkim bezruchu, a stare przysłowie mówi: “nie rusz g…, to nie śmierdzi”. To prawda, że zostało to źle przeprowadzone, ale należy brać pod uwagę, że opór był nie tylko ze strony PO (która waliła w kaczy kuper niezależnie od tego, czy ówczesna władza robiła dobrze, czy źle), ale też SLD, która to partia była niechętna lustracji z zasady.
    Polityka zagraniczna PiS jest zaś przeciwwagą dla stylu Kwaśniewskiego “plują na niego, a on mówi, że deszcz pada”. Skuteczność? Mamy Niceę do 2017, a w zagranicznych środowiskach zaczęli się z nami liczyć. Że się z nas śmieją? A kiedy się nie śmiali? Że nas uważają za oszołomów? To, co pisze prasa, niekoniecznie jest tym, co myślą politycy i inne poważne środowiska.
    Co do postkomunistów – faktycznie, masz rację. Choć niby można by ich usprawiedliwiać, że “tylko krowa nie zmienia poglądów”, ale aż tak pro-PiS-owski nie jestem.
    A o Ziobrze moje zdanie jest takie, że lubił medialne cyrki (dyktafony, niszczarki itp., swego czasu “Wprost” w satyrycznej rubryce “Z życia koalicji” opublikował następujący tekst: “Wtajemniczeni sądzą, że Ziobro pracuje nad wielką superkonferencją, podczas której minister jeździłby na lodzie, wykonując figury akrobatyczne, prokuratorzy stepowaliby w ciekawym układzie choreograficznym, a specjalnie wynajęta na konferencję Madonna odśpiewałaby wraz z ministrem listę zarzutów pod adresem Platformy Obywatelskiej”), wskutek czego często zbyt pochopnie oskarżał ludzi na podstawie niecałkowitych dowodów (Mirosław G. okazał się ostatecznie podejrzany tylko o korupcję), ale jako minister się sprawdził, czego dowodem mogą być np. słynne już wyniki wyborów w więzieniach (PiS nie przekroczył progu wyborczego).
    Partia miała pomysł. Gorzej z realizacją. Ale moim zdaniem nad tym da się popracować. Chociaż na nich głosowałem, nie uważam ich za chodzące ideały. Trzeba im wytknąć błędy, na których – jak wiadomo – wiele można się nauczyć.

  4. vertok mówi:

    psoras>że opór był nie tylko ze strony PO

    W sprawie pełnego otwarcia teczek poparcie PO było. Tak samo jak w przypadku CBA czy rozwiązania WSI. SLD był trzeciorzędnym klubem i jako taki się nie liczył.

    psoras>a w zagranicznych środowiskach zaczęli się z nami liczyć

    Poza Niceą niczego nie uzyskali. Nawet włażąc w dupę bez wazeliny Bushowi [sorry za słowa] To “liczenie się” jest raczej iluzoryczne. Gdyż ten mechanizm działał na zasadzie: “z czym ci Kaczyńscy teraz wyskoczą”. To było nie tylko liczenie, a bardziej strach przed nieobliczalnością.

    psoras>“Z życia koalicji”

    Czytam, czytam z nieustającym podziwem dla autorów. Wpis o Ziobrze pamiętam.

    psoras>słynne już wyniki wyborów w więzieniach

    W 2005 wyniki “więzienne” były podobne. Co do progu to nie jestem pewien, ale jeśli go pis przekroczył w 2005 to b. nieznacznie.

    psoras>Chociaż na nich głosowałem, nie uważam ich za chodzące ideały.

    Ja głosowałem na nich w 2005. Drugi raz nie mogłem:).

    psoras>Trzeba im wytknąć błędy, na których – jak wiadomo – wiele można się nauczyć

    Obawiam się, że oni są niereformowalni. Zamykanie się w PC-towskim zakonie i reagowanie wściekłością na krytykę [v-ce prezesi Dorn Ujazdowski itd. Kontra Prezes] tylko to potwierdza.

  5. psoras mówi:

    vertok>W sprawie pełnego otwarcia teczek poparcie PO było. Tak samo jak w przypadku CBA czy rozwiązania WSI.

    Dokładnie tamtejszych sporów nie pamiętam. Za to doskonale pamiętam, jak często PO zmieniało zdanie, byle być przeciwko Kaczorom (możliwe, że chodziło wtedy o bardziej marginalne sprawy) i jak z uporem godnym lepszej sprawy “Wyborcza” te wolty starała się jakoś merytorycznie uzasadnić.

    vertok>To “liczenie się” jest raczej iluzoryczne. Gdyż ten mechanizm działał na zasadzie: “z czym ci Kaczyńscy teraz wyskoczą”. To było nie tylko liczenie, a bardziej strach przed nieobliczalnością.

    Ale zawsze coś wzmacniającego nasze stanowisko :-) A na serio to ja bym z tą nieobliczalnością nie przesadzał – to raczej efekt marnej prasy, jaką mieli, niż jakichkolwiek realnych działań.

    vertok>Ja głosowałem na nich w 2005. Drugi raz nie mogłem:).

    A mnie się odwyrtło w drugą stronę (PO 2005)

    vertok>Obawiam się, że oni są niereformowalni.

    Nie jest mi znana dokładna treść listu Dorna i reszty, więc trudno mi na ten temat wyrazić opinię. Ale uważam, że każdy może się zreformować. A że kaczory są nerwusy, to wiadomo powszechnie od dawna.

  6. vertok mówi:

    psoras>A mnie się odwyrtło w drugą stronę (PO 2005)

    Jesteś jedynym znanym mi przypadkiem takiej odmiany. Oryginał:))))).
    Aha, ja w tym roku na PO nie głosowałem. też nie mogłem. Jak patrzę na Schetynę to mi się odechciewa:))).

  7. Łukasz mówi:

    a ja znów głosowałem na platformę;) zobaczymy co z tego wyjdzie. miejmy nadzieję, że tylko dobre rzeczy.
    od pis odrzuca mnie:
    - koalicja i cała hipokryzja z nią związana. to, co się wokół niej działo i sam fakt jej powstania (mimo wielokrotnych zapewnień jarosława, że tak się nei stanie)
    - postać pana (byłego już) premiera, który wszędzie węszył spisek, układ i Bóg wie, co jeszcze. miałem tego powyżej uszu, po prostu dość. ale;D na “szczęście” zostało mi to przypomniane w wieczór wyborczy, kiedy to dowiedziałem się, że pis przegrało z “szerokim frontem zła, od “faktów i mitów” aż do po”. eh.
    - mało dla mnie przyjemne były też inne postaci z pis: pan cymański, karski, putra, o panu ziobrze nie zapominając. natomiast pani szczypińska była po prostu, przepraszam, śmieszna. generalnie zarzuty to: sposób wypowiedzi, zachowania, chamstwo. tak ich odebrałem.
    a! zapomniałbym o najlepszym… o kuskim. tu po prostu brak mi słów. humor poprawił mi tylko, i to znacznie, giertych młodszy podczas debaty podsumowującej 2 lata rządów. majstersztyk.
    ot parę moich powodów.
    z kolei dochodzą też:
    - sposób patrzenia na państwo
    - podejście do gospodarki (mam liberalne poglądy)
    - stosunek do kościoła i jego udział w życiu publicznym państwa
    dziękuję za uwagę;)

  8. psoras mówi:

    Sam fakt powstania koalicji był spowodowany czystą kalkulacją. PO się obraziło, a Samoobrona i LPR razem wzięte żądały mniej niż PSL, więc to one zostały “przystawkami”.
    Nie przypomiam sobie węszenia spisku przez byłego premiera (chyba, że coś przegapiłem). A co do układy, zastanawiam się, czy mój przeciwnik zna definicję tegoż. Tajemnicą poliszynela jest np. to, że młodzi prawnicy mają bardzo utrudniony dostęp do zawodu, jeśli nie są “genetyczni” – i to ci starsi prawnicy są właśnie przykładem układu. I nie należy mylić “układu” z “szerokim frontem” – bo “szeroki front” to po prostu lista mediów, które były jawnie przeciwne ówczesnemu rządowi. Jakoś nie bardzo widzę inną możliwość interpretacji tych słów – jeśli mój adwersarz widzi, proszę go o jej podanie.
    Zarzut “nieprzyjemności” jeste niestety zbyt ogólny, abym mógł go jakoś skontrować. “Sposób wypowiedzi, zachowania, chamstwo”… musiałbym mieć jakieś przykłady, bo chwilowo nie jestem w stanie sobie nic konkretnego przypomnieć. Wiem jednak z doświadczenia, że jeśli ktoś jest uprzedzony, potrafi naprawdę solidnie nagiąć interpretację.
    Ja odbieram sposób patrzenia na państwo p. Tuska jako “przeczekać do wyborów prezydenckich i dojechać na fali popularności, a po nas choćby potop”, czyli innymi słowy nic nie robić. Ja jednak wolę, jak ktoś coś próbuje robić. Można nawet powiedzieć, że wszystkie ataki na PiS były spowodowane dwiema rzeczami: po pierwsze – nie sposób czegoś robić bez błędów (choć przyznaję, że tych powinno być mniej), po drugie – nie rusz g… (chodzi m.in. o słynną walkę z korupcją), to nie śmierdzi.
    Stosunek PiSu do gospodarki był żaden. I dobrze, bo przynajmniej nie mieszali w niej w czasie największej koniunktury, w przeciwieństwie np. do SLD.
    Co do roli Kościoła, jakoś nie zauważyłem, żeby PO strasznie różniła się pod tym względem od PiSu.
    Tyle mojej opinii. Wesołych świąt życzę, bo wszak poglądy polityczne ludzi dzielić nie powinny.

  9. Łukasz mówi:

    ha, pewnie, że nie powinny. są na świecie pary, które wyznają zupełnie inne poglądy polityczne i jest im dobrze;)
    odbiór to sprawa osobista, więc rozumiem, że możemy się na tym polu zupełnie różnić. po prostu piszę to, co czuję. a za przykłady to może, hmm… dziadek z wehrmachtu? “ten doktor już nikogo życia nie pozbawi”? więcej by się znalazło, ale nie pamiętam. a te mnie dość uderzyły.
    halo (że tak się wyrażę), szeroki front zła? to jednak gruba przesada. wiadomo, media (nie wszystkie) nie przepadały za działaniami pis-u, dużo im wytykały. ale gdybym nie odbierał tego określenia (mowa o “froncie”) jako śmiesznego (tak, cóż), mimo że nie jest ono wulgarne, to byłoby w moim uznaniu jednym z cięższych sformułowań. nie tylko brutalnym, po prostu chamskim.
    co do sposobu patrzenia na państwo. dajmy ekipie rządzącej jeszcze trochę czasu. poprzedni rząd też na początku nie wiele robił. jak większość, więc spokojnie.
    pozdrawiam i spokojnych świąt, wolnych od polityki;D

  10. psoras mówi:

    Hmmm, swoją drogą ciekawe, jak różnie można sobie wytłumaczyć “potężny front”. Dle mnie Kaczor po prostu wymienił wtedy wszystkie media, które były mu w otwarty sposób przeciwne. A że zestawił “Wyborczą” z “Faktami i Mitami”? Czytając obie te gazety w okresie rządów PiSu, można było czasami faktycznie odnieść wrażenie, że znajdują się po tej samej stronie barykady.
    Masz rację, że obecny rząd wciąż jest sprawą otwartą i że jeszcze trochę za wcześnie na jego całościową ocenę. Na razie mamy tylko fragmentaryczne wrażenia.
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz