Kółeczko 03-05.07.2009

8 lipiec 2009 by psoras

Na razie galeria zdjęć, wkrótce post zostanie edytowany i pojawi się relacja właściwa.
Trasa: Wrocław – Iława – Malbork – Grudziądz – Toruń – Sierpc – Kutno – Zagórz – Rzeszów – Wrocław.















































































































Wysoki stan wody

3 lipiec 2009 by psoras

Kilka dni temu przeszedłem się na bieżący monitoring sytuacji hydrologicznej (jak ostatnio modnie nazywa się spacery nad rzeką). W związku z ostatnimi obfitymi opadami deszczu sytuacja faktycznie wyglądała ciekawie, choć daleko jej do tej z 1997 roku. Bardziej przypomina roztopy po długiej zimie 2005/2006.
Miejsce, które jest najlepszym we Wrocławiu wyznacznikiem wysokiego stanu wody jest spust koło elektrowni wodnej. Gdy jest niski stan wody, oba spusty są zamknięte. Natomiast teraz były otwarte i raczyły zgromadzonych na moście Pomorskim Północnym obserwatorów spektakularną kaskadą ;)


Czekoladowa rzeka zalała pola pszenicy. I tak powstał Chocapic ;)

Godna odpowiedź na kretyństwa zachodnich gazet

1 lipiec 2009 by psoras

Jak wiadomo, od czasu do czasu jakaś zachodnia gazeta napisze coś głupiego o naszym pięknym kraju: a to “polskie obozy koncentracyjne”, a to stwierdzenie, że w 1945 Rosja odebrała sobie to, co my jej zachachmęciliśmy w 1920, a to, że wszyscy jesteśmy antysemitami…
Czas na godną odpowiedź! Receptę daje nam Maciej Rybiński na łamach “Rzeczpospolitej”:

My się tu wysilamy, snobujemy się na to, aby wiedzieć różne rzeczy: kiedy było powstanie lollardów i czym się skończyło, kto napisał „Opowieści kanterberyjskie”, gdzie leżą Falklandy, a nawet kto jest środkowym napastnikiem Manchesteru United. I po co nam to.
(…) Nawet jeśli coś wiemy, ukrywajmy to, żeby ktoś nie pomyślał, że w Wielkiej Brytanii interesuje nas cokolwiek innego niż kurs funta szterlinga. Apeluję szczególnie do Polaków pracujących w Anglii. Zadawajcie Anglikom w pubach albo na przyjęciach mądre pytania. Pytajcie ich, czy premierem jest wciąż Disraeli i czy potrzebują wiz do Walii. Dowiadujcie się, gdzie jest restauracja Admirał, w której Nelson podaje swoje słynne zrazy, i czy podczas okupacji niemieckiej w Londynie też obowiązywała godzina policyjna. Dopytujcie, kiedy można zwiedzać to więzienie za długi, w którym siedzi Dickens, i starajcie się dowiedzieć, dlaczego nie siedzi tam cały rząd wraz z zarządami banków.
W naszych gazetach powinniśmy pisać poważne artykuły o tym, że Szkocja jest kolonią brytyjską, w której żyją Murzyni mówiący suahili i zabijający bumerangami podróżnych na ofiarę bogom. Można coś wspomnieć o ludożerstwie.
O Londynie można pisać, że to mała wioska wśród lasów, w której ludzie żyją w kurnych chatach i gdzie grasuje straszny rozbójnik Robin Hood, którego wciąż nie ujął Sherlock Holmes. Z życiem, proszę. Im wolno, to nam też.
Przestańmy się wygłupiać. Przestańmy być tacy wrażliwi i obrażać się na głupotę innych. Zgłupiejmy sami, a jak się całkowicie nie da, pozostaje nam zdrowy snobizm na tępotę i nieuctwo. To przyjdzie nam bez trudu, bo wielu Polaków już to robi.

Pełny tekst tutaj. Polecam.
Artykuł już trochę stary, ale mając teraz okazję, nie mogłem się oprzeć pokusie jego zacytowania :)

Moje plany wakacyjne

19 czerwiec 2009 by psoras

Bry.
Dawno mnie tu nie było, więc śpieszę poinformować, że nie pociąłem się żyletką w związku z fatalnymi wynikami ostatniej sesji – przeciwnie, wszystko zaliczyłem. Zaś pomiędzy mną i drugim rokiem stoi już tylko analiza matematyczna. Jak ją zaliczę (albo nie :P ), będę miał wakacje. A jakie one będą?
Oto co mam w planach:

  • Kółeczko nr 1 – kujawsko-pomorsko-płocko-bieszczadzkie. W planach m.in. mój pierwszy przejazd liniami: Malbork-Grudziądz-Toruń, Toruń-Sierpc, Sierpc-Płock-Kutno, Kutno-Łódź Kaliska i eksploatowanym na nich taborem (“Duńczykami” MR/MRD oraz “niemcobusami” VT627/628), a także (w II etapie) liniami Stróże-Jasło-Zagórz oraz Jasło-Rzeszów. Ponadto planowany jest mój pierwszy przejazd tramwajami w Toruniu oraz krótki wyskok na fotki tramwajów w Grudziądzu, gdzie już kiedyś byłem :)

    Znaleziony na YT filmik z przejazdy grudziądzkimi tramwajami. Dla nie-miłośników może być trochę nudny ;)
  • Kółeczko nr 2 – świnoujsko-łódzkie. Planowane na okres upałów. Przewidywane długie okresy poza pociągami w Świnoujściu (gdzie oprócz kąpieli w morzu przejdę się na wyspę Uznam zobaczyć niemiecką stację Świnoujście Centrum) i Łodzi (gdzie planuję przejazd podmiejskimi liniami tramwajowymi).
  • 19.07-02.08 – Kaletnik, Suwalszczyzna. Typowe wakacje z rodzinką nad jeziorem. Jak zwykle reszta jedzie rodzinną fabią, a ja pociągiem ;] Bierzemy rowery, planujemy zakrojone na szeroką skalę jeżdżenie po okolicy (może nawet nad granicę litewską) oraz wspólną rodzinną wycieczkę samochodem do Wilna (może przejadę się też koleją litewską ;]).
  • Wariacka Wyprawa 2009 (od 10.08). Jeśli moje wcześniejsze “kółeczka” ktoś uważał za wariackie, to jeszcze nie widział tego. Razem z kolegami lecimy najpierw samolotem linii Norwegian z Okęcia do Warny (wcześniej planuję spędzić kilka dni w Warszawie), a potem: Nesybyr, Burgas, Stambuł, Sofia, Bukareszt, Braszów, Budapeszt, Gyor, Wiedeń, Praga, Wrocław (wszystko koleją z wyjątkiem odcinka Burgas-Stambuł, który przejedziemy autobusem). Zapowiada się interesująco ;)

Sesja egzaminacyjna

14 styczeń 2009 by psoras

Tak mniej więcej do połowy lutego nie będą się tu pojawiały nowe posty. Pozdrawiam.

PKP Intercity kupuje Taurusy

19 listopad 2008 by psoras

W ostatnich latach na polskich torach pojawiło się dużo nowego taboru. Prywaciarze, którzy powoli zajmują coraz większy procent przewozów towarowych, posprowadzali z zagranicy najprzeróżniejsze używane lokomotywy elektryczne i spalinowe. Popyt był tak duży, że niektórym firmom opłacało się remontować będące w stanie agonalnym pojazdy z “zapasu długoterminowego” kolei zagranicznych (PKP swoje wraki, zamiast sprzedawać, tnie na złom) lub równie zdewastowaną lokomotywę elektryczną ET21-100 z muzeum kolei w Jaworzynie Śląskiej (obecnie jako 3E-100 śmiga w barwach Orlen KolTrans). Kiedy w ofercie nowosądeckiego Newagu pojawiły się lokomotywy spalinowe 311D (amerykański moduł napędowy na radzieckim podwoziu lokomotywy M62), zostały wykupione na pniu, a do lokomotyw elektrycznych E6ACT, których produkcję planuje ZNLE Gliwice (obecnie część holdingu Newag), pomimo kryzysu finansowego już ustawia się kolejka. (O tych konstrukcjach napiszę obszerniej kiedy indziej.)

Nie można też narzekać na brak nowości w taborze pasażerskim. Szynobusy polskich producentów, ściągnięte z zagranicy (Niemiec i Danii) używane spalinowe zespoły trakcyjne, elektryczne pociągi 14WE, EN81, ED59, ED74 i Stadler Flirt, wagony piętrowe Bombardiera… Nie mówiąc już o pociągach serii EN57 remontowanych w ostatnich latach za unijną kasę.

Wszystko to są jednak pojazdy do ruchu regionalnego, a w najlepszym razie – między dwoma sąsiednimi województwami. Panowała dotąd posucha na rynku lokomotyw, szczególnie przeznaczonych do dużych prędkości (co w Polsce definiuje się jako >=140 km/h). Ostatnie pojazdy typu EP09 (notabene nie cieszące się najlepszą opinią) zostały zakupione w 1996 roku. PKP Intercity kupiło wiele nowych wagonów, w większości mogących jeździć z prędkością 200 km/h, ale po kasacji większości serii EP05 (zakupionych w początkach lat 60. czeskich lokomotyw uniwersalnych, potem przebudowanych na szybkie elektrowozy pasażerskie), wymuszonej jej sędziwym wiekiem i realizującym motyw vanitas stanem technicznym, często zdarzało się, że pociąg o teoretycznej prędkości maksymalnej 160 km/h prowadzić musiała zwykła “siódemka” (EU07) o prędkości maksymalnej jedynie 125 km/h. Zakup zamówionych w 1996 roku lokomotyw EU43 o prędkości maksymalnej 200 km/h ostatecznie nie doszedł do skutku ze względu na brak pieniędzy. Ostatecznie sprzedano je do Włoch.

W roku 2007 PKP Cargo wzięły w leasing 6 elektrycznych lokomotyw dwusystemowych (3kV DC/15 kV 17Hz AC) Bombardier TRAXX 3. Mogą one jeździć z prędkością 140 km/h, na liniach zelektryfikowanych w Niemczech i Polsce. Ich podstawowym zadaniem jest prowadzenie pociągów towarowych przez przejście graniczne Rzepin/Oderbrücke, choć zjawiają się też na pociągach pasażerskich kursujących z Poznania, gdzie stacjonowały (np. Ex Słowacki na odcinku Poznań – Warszawa). Przejęły one zwolnione przez niezakupione lokomotywy oznaczenie EU43.

Wreszcie w 2008 roku PKP Intercity kupiły pierwsze od dawna lokomotywy do obsługi szybkiego ruchu pasażerskiego w Polsce. Wybrano austriackie trójsystemowe (3kV DC/15kV 17Hz AC/25 kV 50Hz) Taurusy firmy Siemens, mogące jeździć w Polsce, Czechach (3kV DC/25kV 50Hz) i Austrii, czyli prowadzić pociąg Warszawa-Wiedeń bez zmiany lokomotywy. Ich prędkość konstrukcyjna to 200 km/h (w Polsce dozwolona na części Centralnej Magistrali Kolejowej z Warszawy do Krakowa i Katowic, ale dotąd nie osiągana z powodu braku taboru – to będą pierwsze eksploatowane w naszym kraju lokomotywy mogące ją osiągnąć).

Cieszy fakt, że przewoźnik wybrał bardzo zaawansowane technicznie rozwiązanie z górnej półki, nie zadowalając się tańszymi półśrodkami, mogącymi jeździć tylko z niższą prędkością.

A na koniec krótki filmik z ruszającym austriackim Taurusem, tłumaczący, czemu uważane są one za najbardziej muzykalne lokomotywy na świecie:

;)

Nowy rozkład: skazani na plotki i domysły

14 listopad 2008 by psoras

Regułą w przypadku PKP jest niepublikowanie rozkładów jazdy na nowy rok (rozkłady wchodzą w życie w grudniu) wcześniej, niż ok. tygodnia przed oficjalnym wejściem w życie. W ostatnich kilku latach w kursowaniu pociągów rokrocznie zachodziły duże zmiany, podobnie najprawdopodobniej będzie również teraz, tym bardziej że szykują się znaczne zmiany.

Lokomotywy do PR i IC

Spółki PKP Przewozy Regionalne i PKP Intercity, które do tej pory wszystkie lokomotywy musiały wynajmować od PKP Cargo, w tym roku przejęły część na własność. Jako pierwsze przekazano lokomotywy EP07-10xx, które zostały odkupione od PKP Cargo (za unijną kasę, w stanie określanym jako “rezerwa długoterminowa”, czyli prawie wrak), wyremontowane przez zakłady naprawcze (też za unijną kasę) i puszczone na szlaki w charakterystycznym, biało-czerwono-beżowym malowaniu określanym jako “budyń”, już w barwach PKP PR.

Potem na szlaki wyruszyły pomalowane na fioletowy kolor (tzw. denaturat, jagodzianka, smerfetka) lokomotywy PKP Intercity, przejęte od PKP Cargo na zasadzie przekazania majątku (nie wiem dokładnie, jak to zostało doprecyzowane formalnoprawnie, ale urzędnicy wyszli z założenia, że skoro przy podziale majątku PKP Cargo za te lokomotywy nie zapłaciło, to teraz IC też nie musi). W taki sam sposób przekazano jeszcze część lokomotyw elektrycznych (EU07) i spalinowych (SM42, SU42, SU45) do PKP PR i PKP IC. Lokomotywy nie-cargowe, które pod nowym zarządem przeszły już naprawę rewizyjną (czyli okresowe malowanie i wymianę zużytych części), wyróżniają się zmienionym malowaniem – pod PKP IC w odcieniach granatu i fioletu, pod PKP PR czerwono-biało-srebrnym.

Pośpiechy do IC

Wiele niepokoju w środowisku miłośników kolei budzi wiadomość, że od grudnia pociągi pośpieszne od nowego rozkładu przejmuje spółka PKP Intercity. Spółka ta ma opinię goniącej za zyskiem za wszelką cenę, wieszczone jest więc zastąpienie pociągów pośpiesznych ekspresami i koniec taniego podróżowania pociągami. Krążą także plotki, że w pociągach pośpiesznych nie będą honorowane takie dokumenty, jak Regio Karnet czy Legitymacja Seniora, a także nie będzie wspólnego biletu z pociągami osobowymi, które przechodzą pod zarząd samorządów wojewódzkich. Osobiście uważam obawy za przesadzone.

Koleje Dolnośląskie

Na moim podwórku również zachodzą zmiany. W tym roku rozpoczęły się remonty linii z Wrocławia do Jeleniej Góry i Zielonej Góry (złośliwcy twierdzą, że o 8 lat za późno). Od przyszłego roku na dolnośląskie tory wjeżdża spółka Koleje Dolnośląskie, dysponująca taborem w postaci 10 szynobusów (i 2 niesprawnych Kolzamów z początków “szaleństwa szynobusowego”; Urząd Marszałkowski rozgląda się właśnie za “jeleniem”, któremu możnaby opchnąć te zawodne pojazdy), na razie tworzących znaczną rezerwę wobec potrzebnych do realizacji rozkładu jazdy 4-5 pojazdów. Wieści są raczej optymistyczne, planowana jest reaktywacja linii Kłodzko-Wałbrzych, Jelenia Góra – Zgorzelec, Lubin – Rudna Gwizdanów i Legnica – Jerzmanice Zdrój (przez Złotoryję), ale niedawno gruchnęła wieść, że “polecą” niektóre inne połączenia. To oczywiście tylko plotka, ale na plotki jesteśmy skazani.

Sennik miłośników kolei

12 październik 2008 by psoras

Zebrałem tutaj wszystkie albo prawie wszystkie sny kolejowe miłośników kolei (MK), jakie kiedykolwiek ukazały się na grupie dyskusyjnej pl.misc.kolej.

Mialem sen. Stalem na stacji w chojnicach i nadjechał wielki rumun (lokomotywa spalinowa ST43 – psoras), obracajac wszystko w nicosc.

Dzis w nocy Warszawska Magistrala Hutnicza ;) (bocznica do Huty Warszawa, prędkość maksymalna: 20 km/h – psoras) na odcinku Odolany – WAT zostala zelektryfikowana i przystosowana do ok. 70 km/h w celach.. cwiczebnych. :)

3 dni temu snilo mi sie, ze jechalem stonka (lokomotywa spalinowa SM42 – psoras) z Ilawy w kierunku Brodnicy. W Nowym Miescie niespodzianka- rozjazd byl skierowany w kier. na Nowe Miasto L. Pld i do tego zakluczony. Coz, pojechalem tam-dosc szybko bo ok. 70 km/h. Zdziwila mnie dosc spora przechylka na luku , zdaje sie ze nawet do Zajaczkowa dojechalem :-)
A w ilu juz wersjach snila mi sie “moja” bocznica na Lotnisko Babie Doly w Gdyni: zelektryfikowana, z SBL (Samoczynna Blokada Liniowa: automatyczny system sygnalizacji kolejowej – psoras) [ale taka jak na DB (niemiecka kolej - psoras) ;-) ], z dodatkowa bocznica szlakowa do wywozu drewna z lasu… az sam sie z tego smieje LOL

W jezdniach szosy W-wa – Gdansk byla 2-torowa linia, po ktorej kursowaly co kilka minut pomaranczowe EZT (elektryczne zespoły trakcyjne – modułowe pociągi, najczęściej spotykane na liniach podmiejskich – psoras), czesciej niz samochody osobowe. :-)

a ja miałem ostatnio równie ciekawy sen:

miejsce: Tczew (chyba, bo pamiętam wysokie perony i ten charakterystyczny “tunel nad torami”)
czas: bliżej nieokreślony, wieczór, słońce zachodzi
tabor: OKo1 :-) w dziwnym malowaniu: budka oraz skrzynie na wodę i węgiel zielona (tzw. howardowa zieleń), reszta typowa (czarna i czerwone podwozie)
pamiętam że ten parowóz miał zaraz odjechać, a ja miałem idioten kamerę tylko przy sobie i się wściekałem że przy tym oświetleniu takim aparatem nie zrobię dobrego zdjęcia i nie ma czasu by skombinować cyfraka…

Ja mialem lepszy… tyle ze to juz dawniej bylo : dworzec w Grudziadzu wygladal jakby byl rok 1920, pelno ludzi na peronach w futrach, trzaskajacy mroz, w pip sniegu, trzaskajacy mroz, parowozy przy peronach a przy jednym pociagu EU-07 (elektrowóz – przy okazji, stacja w Grudziądzu jest niezelektryfikowana – psoras) ktora zaraz za drzwiami po obu stronach miala na pudle czerwona gwiazde piecioramienna a w niej napis “CCCP” a nizej “EU07-931″ (najwyższy numer inwentarzowy EU07 to 545 – psoras) :) ))))))))))))

Opiszę poniżej mój sen MK, jaki miałem kilka dni temu. Może jest proroczy, Jako, że to był sen, to jest tu dużo absurdów i nieformalności. Rzecz rozpoczęła się współcześnie na stacji berlińskiego S-Bahnu Griebnizsee, gdzie opukiwałem krawędzie peronowe w poszukiwaniu kartoników. Podczas tych czynności odpadł nagle kawał nadwątlonego betonu, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie. Na szczęście nie było w pobliżu żadnych Bahnschutzów. Już miałem się ulotnić, gdy dostrzegłem pośród kawałków upadłego betonu jakąś pordzewiałą skrzynkę leżącą przy torach. Zszedłem na dół i podniosłem fant. Okazało się, że jest to przedwojenne pudełko po herbatnikach w dość kiepskim stanie. Bez trudu otwarłem je i zobaczyłem szmatę nasączoną jakąś mazią lub smarem. Odwinąłem i w worku foliowym znalazłem dość zatłuszczony kawałek papieru. Był to schemat wagonu metra z lat 30tych, a konkretnie przekrój poziomy. Pod podłogą zaznaczone było kilkanaście skrzyń zawierających Archiwum Berlińskich Miłośników Kolei. Informował o tym stosowny napis po niemiecku. Drobniejsze wyjaśnienia mówiły, że Archiwum schowano w lutym 1945r., żeby uchronić je przed Sowietami. I tu najciekawsze. Cały wagon, wraz ze skrzyniami schowano gdzieś na Ostbahnie (dawnej magistrali Berlin-Królewiec, obecnie Kostrzyn-Braniewo – psoras). Niestety, autor nie napisał, co to znaczy “schowano”. Czy zakopano, czy postawiono w krzakach, czy coś innego. Dość powiedzieć, co wiemy zresztą wszyscy, że wagonu tego nigdy nie odnaleziono. A zawierał przecież nieprzebrane skarby dla MK.
Druga odsłona snu działa się w Witnicy. Była tam biba oficjeli z obu stron granicy. Był Prezydent Kwaśniewski i Kanclerz Niemiec. Masa kolejarzy i samorządowców. Przemawiał burmistrz Witnicy. Okazało się, że to uroczyste rozpoczęcie poszukiwań wagonu, zakrojonych na niespotykaną skalę. Właśnie burmistrz Witnicy zadeklarował, że wyłoży na poszukiwania 5 miliardów euro z własnej kieszeni. Nie wiem czy chodziło mu o stricte własną, czy o samorządową. Kwota jednak była fajna i wszyscy klaskali. Po chwili rozdano łopaty i wtedy się obudziłem.
Cóż. Szkoda, bo w każdym śnie jest ziarnko prawdy i może udałoby się ustalić miejsce zdeponowania tego wagonu. A nuż okazałoby się to, przynajmniej częściową, prawdą…

Ja tez miewam kolejowe sny i to jest bardzo fajne :-)

Raz mi sie snilo ze sie cofnalem w czasie, w Warszawie po ulicach pomykaly Jelcze Ogorki a ja plakalem, ze nie mam ze soba aparatu, innym razem wpadlem do studzienki w ktorej ukryte byly modele w skali TT, innym razem z kolei znalazlem gdzies nieprzebrane ilosci biletow kartonowych, innym to razem owe bilety kupowalem przyprawiajac kasjerke o zawroty glowy ;-) ))

Sny sa odbiciem naszych marzen i lekow….

Chociaż grupę czytuję już od ponad roku i uważam się po trosze za MK (ale nie PKP) to dopiero wczoraj miałem pierwszy sen wyraźnie kolejowy. Otóż wyśnił mi się jakiś pociąg prowadzony przez EU07-228 (nie wiem czemu zapamiętałem numer). Pociąg ten w pewnym momencie minął semafor – duży, siedmiokomorowy (!) (największe semafory na PKP powinny mieć pięć komór jedna nad drugą, choć na kilku stacjach w drodze wyjątku eksploatuje się sześciokomorowe – psoras) – pokazujący cokolwiek dziwny sygnał: trzy pomarańczowe światła. A w chwilę potem tenże pociąg walnął w stojącego sobie na tym samym torze jakiegoś loka luzem. Z obu loków poszły w niebo fantastyczne iskry ale poza tym nic im się nie stało! Fajne, nie…

Pozwolcie, ze sie przedstawie: jestem studentem (biotechnologii) z Sopotu, zagladam tu juz od jakiegos czasu, co skutecznie rozbudzilo moja pasje kolejowa.
Do tego stopnia, ze jakies dwa – trzy tygodnie temu przysnilo mi sie, że jade moja Skoda po miescie (a zmotoryzowany jestem – to znaczy na jawie – zaledwie od pol roku), rozgladam sie – a tu zamiast drogowej, sygnalizacja kolejowa. Na mojej ulicy czasowe ograniczenie, przy wyjezdzie z osiedlowej tarcza manewrowa, semafory…
Tyle, ze jak sie obudzilem, to nie pamietalem juz jak ten sen sie skonczyl :-(
W kazdym razie bardzo mi sie to spodobalo.
Kilka dni przed tym snem sciagalem sobie z sieci zasady sygnalizacji – widocznie zrobilo na mnie wieksze wrazenie, niz bylem sklonny przypuszczac :-)

Kilka dni temu mialam sen. Do tej pory siedzi mi ten obraz w glowie. I raczej nie umknie.
Wyobrazcie sobie mnostwo czarnych parowozow (roznego typu), z czerwonymi kolami, ‘pasacych’ sie na zielonej lace, w sloneczku. :)

Tradycyjnie zapisuję sen kolejowy, jaki miałem ostatnio, żeby się nie zapomniał :-)
Otóż rzecz się miała na stacji Kozłów, która jednak nie przypominała Kozłowa faktycznego, a bardziej Mławę i to Wąską. Przyjechałem tam w celu pofotografowania czteroosiowych wagonów z UNRRY, jakie jeszcze stały w krzakach. Były w stosunkowo dobrym stanie, pomalowane na zielono. Na miejscu okazało się, że są one niemiłosiernie porośnięte bluszczem i jeżynami, i że w wagonach tych mieszkają wielodzietne rodziny kolejarskie. Pofoczyłem, budząc wielkie, albańskie zaciekawienie, zwłaszcza dziatwy. Już miałem się zwinąć, kiedy to jeden z kolejarze, zupełnie mnie ignorując, wykrzyknął “Teraz se trochę pojeździmy”.
Okazało się, że na czele tych wagonów (były tylko dwa) są dwa loki (SM30+SM42) malowane na zielono i sprawne, a których nie zauważyłem :-)
No i pan ruszył, robiąc uciechę nie tylko dzieciakom, ale także pozostałej wiarze. Okazało się, że pan pojechał do końca łukowatej bocznicy na której stały wagony, czyli około 200m. Ja się nie załapałem i byłem ostro wściekły, że mi nie powiedział wcześniej, że pojedzie…
Z tego wkucia aż się obudziłem… :-)

A teraz mój faworyt ;)

Miałem kolejny kolejowy sen, więc go tu zapiszę na niezapomnienie.
Tym razem akcja była taka: grupa z W.T.S.K. (Warszawskiego Towarzystwa Sympatyków Kolei – psoras) pojechała do Berlina na zaliczanko. Jeździliśmy najpierw tramwajami, które stały się jakimiś totalnymi hybrydami, bo zaczęły jeździć odcinki po S-Bahnie, częściowo jako rollercoaster, a w końcu jako jakiś total: wóz wjechał na jednoszynowe przęsło na Szprewą (która miała szerokość Wisły w Tczewie), prawie się spionizował, przęsło się przechyliło i Tram pojechał w poziomie, ale gdzieś 10cm pod wodą tejże Szprewy (wózki były zanurzone). Po drugiej stronie rzeki spotkaliśmy grupę członków KMPS (Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych – psoras) (m.in., tg :-P ), która odprawiała jakieś modły na nieużywanych szynach S-Bahnu, klękając i bijąc pokłony. Potem tg wyjawił nam całą prawdę o KMPS w wielkiej tajemnicy – jest to w gruncie rzeczy tajna organizacja, której głównym celem jest przygotowanie świata na przyjście Golema! Golem przyjedzie na świat koleją, a najnowszy Głos (”Głos Maszynisty” – psoras) doniósł członkom KMPS, że będzie to S-Bahn, ale nie wiadomo który. Więc dlatego tu się tak modlą i proszą o radę ;-)
Potem obudziłem się, a szkoda…

A na koniec – mój :)

Śniło mi się, że wsiadlem do pociągu Arrivy (firma jeżdżąca w kujawsko-pomorskiem – psoras) w Grudziądzu. Skład: 5 dwójek pekapowskich i ludmiła PCC (lokomotywa spalinowa BR232 pochodzenia niemieckiego, niemogąca ogrzewać pociągów w Polsce ze względu na to, że zasila wagony prądem zmiennym 1500 V zamiast stałym 3000 V – psoras). Usiadłem w służbowym z kierpociem (kierownikiem pociągu – psoras) w mundurze przypominającym skrzyżowanie ubioru ickowego i mundurka szkolnego, z kapeluszem a’la Nelli Rokita na głowie. Powiedziałem coś w stylu “niezle to ogrzewanie wodne”, na co on z szelmowskim uśmiechem: “chodź, to coś ci pokażę”… przeskok, jestem na początku pociągu, gdzie ludmiła byla podłączona do wagonow nie hakiem i wężami gumowymi, ale od sprzęgu ogrzewania biegły druty, potem transformator (kwadratowa ramka metalowa, od strony ludmiły jeden zwój, od wagonu dwa) i prostownik (cztery diody w układzie Graetza, gdzie diody miały postać trójkąta z kreską jak na schemacie elektrycznym), a od tego biegly kable do wagonów i na tym się złącze trzymało. Po chwili patrzę przez okno w drzwiach, a tam jedzie obok nas Aron (osobnik z p.m.k., deklarujący chęć zastąpienia wszystkich kolei busami – psoras) (na oko dwudziestoletni, chudy facet) w busie koloru srebrnego, z klimą, futurystyczną linią okien i terenowym zawieszeniem(!). Nie wiem skąd, ale wiem, że on chce nas wyprzedzić, żeby przed nami wyciąć tory, łapię komórkę, wciskam przycisk nadawania (taki jak w krótkofalówce) z boku i krzyczę: “Szybciej!” na co ze słuchawki głos byłego premiera Kaczyńskiego: “Głosowałeś na mnie, to ci zaufam”, szarpnięcie, wyprzedzamy busa. Pociąg staje na wykończonym już, ale wciąż pustym przystanku na środku Ronda Reagana we Wrocławiu, wysiadam…
I koniec.

I to by było na tyle :)

Wybiórcza organizuje transport

21 wrzesień 2008 by psoras

Ostatnio GW postanowiła zająć się organizacją transportu miejskiego w Polsce. Najpierw opublikowała artykuł o Wrocławiu. Wrocław jest zakorkowany. Co z tym zrobić? Zobaczmy:

Jak z tego wybrnąć? Na pewno miasto rozładuje Autostradowa Obwodnica Wrocławia. Ma być skończona wiosną 2011 roku. Niewątpliwie pomoże nam obwodnica śródmiejska, ale nikt nie wie, kiedy zostanie ukończona.
Władze stawiają na komunikację miejską. Pierwsza z dwóch linii szybkiego tramwaju ma połączyć Huby i Gaj z Maślicami, na których powstaje stadion piłkarski na Euro 2012. Nią kibice mają dojeżdżać już na mecze mistrzostw. Drugą pojedziemy z Leśnicy na Sępolno.
Rozbudowana komunikacja miejska ma sens pod warunkiem, że na rogatkach miasta powstaną wielkie parkingi, na których ludzie zostawią swoje samochody i przesiądą się do autobusów, tramwajów czy pociągów. Myśląc o rozwoju komunikacji miejskiej, trzeba o tych parkingach pamiętać. To model na Zachodzie sprawdzony.
Ważne są też parkingi w centrum miasta. Już dziś nie ma gdzie zaparkować. Za chwilę będzie to problem nie do przeskoczenia. Wystarczy pojechać do pobliskiej Pragi, by zobaczyć, ile aut chowa się pod ziemią. Jestem w stanie wyobrazić sobie taki podziemny parking nawet pod pl. Solnym, a sam plac wolny zupełnie od samochodów. Tak samo jak ulice okalające Rynek.
Kolejnym pomysłem jest metro. Oczywiście wielu uzna go za szalony. Odpowiem więc od razu: jakie jest szaleństwo w realizowaniu XIX-wiecznego pomysłu? Chyba takie, że jest tak stary. Metro nie zawsze musi iść pod ziemią. Skoro 300-tysięczne francuskie Lille mogło sobie zafundować dwie linie metra i jest z tego powodu szczęśliwe, to dlaczego nie może sobie na to pozwolić ponad dwa razy większy Wrocław?

Od razu widać, że artykuł pisała osoba, która na komunikacji miejskiej w ogóle się nie zna, a artykuł dostała jako chałturkę do odbębnienia.
Obwodnica autostradowa (AOW) i obwodnica śródmiejska (tzw. OŚka) w artykułach prasowych urastają do rangi remedium na całe zło korkowe. Kiedy jeszcze nie ukończona OŚka zaczęła się korkować, całą nadzieję przelano na obwodnicę autostradową. Jeśli wierzyć lokalnym mediom, po otwarciu AOW korki znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Osobiście w to nie wierzę.
Nie kwestionuję zasadności budowy obwodnicy (dzięki niej będzie można pozbyć się z miasta rozjeżdżających nawierzchnię ciężarówek), ale nie wierzę, aby zlikwidowała korki. Czemu? Bo ruch tranzytowy to znikoma część tego, co przejeżdża przez centrum Wrocławia – zdecydowana większość to ruch do i z centrum miasta, który na obwodnicę raczej się nie przeniesie.
Dalej – stwierdzenie o zasadności linii “tramwaju plus” (zwykły tramwaj, ale o wydzielonych torowiskach wysokiej jakości i przejeżdżający bez zatrzymania przez skrzyżowania) tylko pod warunkiem uruchomienia parkingów na obrzeżach miasta (Park&Ride – funkcjonuje już w Warszawie) jest dość dziwne – czyżby całe miasto już się przeniosło za miasto? Nikt nie mieszka już tam, gdzie tramwaje dojeżdżają? Nie twierdzę bynajmniej, że uruchomienie takich parkingów byłoby bezzasadne, ale podważanie zasadności budowy linii tramwajowej bez takiego parkingu na końcu jest – w mojej opinii – daleko idącym nadużyciem.
Parkingi w centrum miasta też bynajmniej nie są niepotrzebne, ale podawanie ich w kontekście remedium na korki to gruba przesada. Zwiększenie ilości miejsc parkingowych w centrum miasta skutkuje zwiększeniem atrakcyjności komunikacji indywidualnej, a co za tym idzie – dalszym wzrostem zatłoczenia ulic.
Metro? Wrocław leży na gruncie o wysokim poziomie wód gruntowych, co znacznie podniosłoby koszty budowy. Mamy też przykłady z całego świata, świadczące o tym, że nie zawsze jest potrzebne. W brazylijskiej Kurytybie zamiast metra zastosowano nowatorski system transportowy, który okazał się mieć taką samą szybkość i przepustowość jak linia metra. System ów oparty jest na dwuprzegubowych, wielkopojemnych autobusach, kursujących środkiem ulicy na wydzielonym pasie i zatrzymujących się na przystankach podniesionych na wysokość podłogi autobusu (bynajmniej nie niskopodłogowego). Autobusy te napędzane są tanim paliwem pędzonym z trzciny cukrowej. We Wrocławiu można by zastosować podobny system, tylko oparty na tramwajach, które w naszych realiach ekonomicznych są tańsze w eksploatacji. Kurytybski okazał się na tyle skuteczny, że pomimo wysokiego stopnia motoryzacji społeczeństwa i braku korków, ponad 80% podróży wewnątrzmiejskich odbywa się autobusem.
Ponadto w artykule nie wspomniano w ogóle o kolei miejskiej, która dla Wrocławia mogłaby być atrakcyjnym rozwiązaniem komunikacyjnym. Wystarczy spojrzeć na mapę Wrocławia, żeby zrozumieć dlaczego. Co więcej, o kolei miejskiej we Wrocławiu mówi się mniej więcej od lat 60. XX wieku, pisał też o niej Dutkiewicz. Ale, jak zwykle na PKP, niedasię.
Kilka dni później ukazał się podobny w tonie artykuł, tym razem w poznańskim dodatku regionalnym, namawiający do zbudowania zamiast tzw. III ramy (poznańskiego odpowiednika wrocławskiej obwodnicy autostradowej) dwóch linii metra.
Tu oddam głos Karolowi Tyszce, który na grupie pl.misc.transport.miejski napisał:

Wybiorcza od niedawna zabrala sie za kwestie transportu w miastach i pieprzy jak potluczona. Wroclaw porownuje do Lille, Poznan do Bilbao, na Krakow pewnie tez sie zacznie jakas nagonka…
Prawda jest taka, ze koszty metra nie koncza sie na jego budowie. Jest ono cholernie drogie w eksploatacji i naprawde wymaga duzych potokow pasazerskich, zeby sie w jakimkolwiek ulamku zwrocilo. Lille wybudowalo sobie sliczna, droga zabawke, ktora slicznie wyglada i jest och i ach. W artykule dla Wroclawia jednak NIC nie napisano o kosztach tejze inwestycji. W Bilbao zalatwili sobie Normana Fostera do budowy metra, ale chcialbym zobaczyc jego wykorzystanie – ide o zaklad, ze jest deczko pustawe mimo tego, ze zewnetrzne krance tras sa i tak konwersja podmiejskich linii kolejowych…
Jesli mozna za ta kase wybudowac 19km metra, to mozna za ta sama kase wybudowac znacznie wiecej linii tramwajowych, mozna stanac do przetargu o obsluge linii kolejowych i polaczyc je z siecia tramwajowa, mozna tez jednak dobudowac iles tam kilometrow drog. Dzieki II ramie Poznan moze nie jest tak dotkniety korkami jak inne wielkie miasta w Polsce, ale rozowo nie jest. I bedzie coraz gorzej. Dopiero po wybudowaniu sieci drog sluzacych wylacznie tranzytowi mozemy pomyslec nad budowa metra, monoraila, czy innej fudzibany napedzanej (podobnie jak niektorzy redaktorzy Wybiorczej) megaekologicznymi radioaktywnymi glonami…
Zreszta o czym ja mowie. Ci tu chrzania o metrze, a my tu nawet podstawowej integracji biletowej w powiecie nie mamy…

Gdybyż chodziło tu tylko o to, że redaktorzy chcą tylko odbębnić wierszówkę o byle czym… Ale niestety takie artykuły utrwalają magiczne myślenie narodu na temat komunikacji. I wrocławianie wciąż żyją w przekonaniu, że wystarczy AOW, a miasto się odkorkuje…
No i te propozycje… Niedługo “Gazeta” zaproponuje zapewne metro w Ostrzeszowie ;)

Royksopp – Remind Me

26 sierpień 2008 by psoras

Znalazłem w necie taki teledysk… Jak dla mnie osoba, która go robiła, ma fioła na punkcie inżynierii. Filmik trafił mnie z dwóch stron: od strony zamiłowania do porządku i od strony zamiłowania do inżynierii :)
Może jest to pean na cześć kapitalizmu, globalizacji, konsumpcjonizmu i sprowadzania człowieka do roli trybika w machinie. Ale jednocześnie nikt nie zabrania trybikowi być trybikiem zadowolonym ;)